Dzięki wizycie u koleżanki, która mieszka na Pstrągowej "odkryłam", że tam, po drugiej stronie torów też jest Świder! Niesamowite, prawda? ;)
W każdym razie, okolice tamte mnie zauroczyły, więc gdy tylko nadszedł weekend pobiegliśmy tam na spacer. Tamten odcinek rzeki jest zupełnie inny niż te wcześniej przez nas odwiedzane. Jest dużo ładniej, dużo bardziej malowniczo. Góry, pagóry... Ma się większe, bardziej realne poczucie bycia w lesie (bo faktycznie tam jest las), a nie tylko na obrzeżach miejscowości.
Jest też mniej śmieci. Mniej ludzi. Jest bardziej "rezerwatowo". Nie idzie się przy samej wodzie, tylko co jakiś czas są prostopadłe do głównej ścieżki dojścia do takich miniaturowych plaż.
Oto nasza trasa:
Spacer tym brzegiem polecam jednak szczególnie przed południem. My byliśmy po południu i z tęsknotą patrzyliśmy na osłoneczniony brzeg przeciwny...
Jako że rano trudno nam się wygrzebać, to z pewnością będzie on celem naszej kolejnej wycieczki.
Mykologicznie tym razem nieco słabiej, ale coś za coś. Za to dla dzieci mnóstwo wspaniałych pni do wspinania.
O tym, gdzie warto spędzić czas w Warszawie i okolicach. O miejscach przyjaznych dla dzieci i rodziców. O tym i o owym...
poniedziałek, marca 31, 2014
sobota, marca 01, 2014
Spacer lutowy wzdłuż rzeki Świder - trasa II
Na spacer zimowy się nie załapaliśmy. Jak wiadomo prawdziwa zima była w tym roku tak krótka, że nie zdążyliśmy uświadczyć jej nad samym Świdrem...
Na lutowy spacer wybraliśmy inny odcinek ścieżki biegnącej wzdłuż rzeki.
Oto nasza trasa (począwszy od mostku pieszego ul.Turystycznej, po drugiej stronie rzeki niż HolidayInn):
Nie było już tak ciekawie, jak poprzednim razem, ale bawiliśmy się w chowanego, a potem dzieci z Tatą - w rycerzy. Ja zbierałam gałązki do wazonu i kilka z nich nawet wypuściło potem listki :)
Byłam też bardzo zadowolona, bo udało mi się upolować aparatem oryginalne okazy grzybków...
Na lutowy spacer wybraliśmy inny odcinek ścieżki biegnącej wzdłuż rzeki.
Oto nasza trasa (począwszy od mostku pieszego ul.Turystycznej, po drugiej stronie rzeki niż HolidayInn):
Nie było już tak ciekawie, jak poprzednim razem, ale bawiliśmy się w chowanego, a potem dzieci z Tatą - w rycerzy. Ja zbierałam gałązki do wazonu i kilka z nich nawet wypuściło potem listki :)
Byłam też bardzo zadowolona, bo udało mi się upolować aparatem oryginalne okazy grzybków...
Etykiety:
las,
linia otwocka,
okolice Warszawy,
Świder
Lodowisko w Aninie
Zaczynam nadrabianie zaległości.
Naszym tegorocznym odkryciem, jeśli chodzi o ferie jest lodowisko w Aninie.
Rok temu pierwsze łyżwiarskie kroki dzieci stawiały na Torwarze. W tym roku chciałam znaleźć coś bliższego naszemu nowemu miejscu zamieszkania.
Stanęło na OSiR Wawer w Aninie i to był naprawdę dobry pomysł!
Zalety:
Przewagą Torwaru jest jego pełne zadaszenie i zamknięcie - jest ciepło i można jeździć bez kurtki. W Aninie jednak lodowisko też jest zadaszone a z 3 stron osłonięte. Nie ma więc wiatru i jest dość zacisznie. Przy takich temperaturach, jakie były tegorocznej zimy, też nie można tam było narzekać na zimno.
Kolejna sprawa to wielkość lodowiska. Torwar ma większą powierzchnię lodu. Jeśli jednak idziemy na łyżwy z dziećmi nie ma to tak dużego znaczenia.
Szczegóły tu: OSiR WAWER
Na tyłach kompleksu sportowego (w skład którego wchodzi też basen, squash i fitness) znajduje się fajny placyk zabaw, więc gdy znudzimy się łyżwami możemy się jeszcze "doszaleć" na drabinkach i huśtawkach :)
My polecamy!
PS. Na wiosnę i lato w tym samym miejscu organizują Skatepark, my chyba na tę zabawę jesteśmy jeszcze za młodzi, dlatego tylko linkuję: skatepark
Naszym tegorocznym odkryciem, jeśli chodzi o ferie jest lodowisko w Aninie.
Rok temu pierwsze łyżwiarskie kroki dzieci stawiały na Torwarze. W tym roku chciałam znaleźć coś bliższego naszemu nowemu miejscu zamieszkania.
Stanęło na OSiR Wawer w Aninie i to był naprawdę dobry pomysł!
Zalety:
- cena, cena, i jeszcze raz cena! w ferie do godziny 15 dzieci miały wstęp darmowy, ale normalnie bilet też jest tańszy niż na Torwarze...
- zamiast szatni są szafki, można więc dowolną ilość razy do nich zaglądać, wyjmować prowiant itp.
- nie jest tłoczno, a tempo jazdy jest niższe niż na Torwarze, jest więc bezpieczniej dla młodszych dzieci
- pingwinki są mniej popularne, więc my praktycznie nie przejmowaliśmy się tym, że przekroczyliśmy już nasze pół godziny jazdy i jeździliśmy dopóki kolejne dziecko się o nie nie upomniało (czyli 45 minut bo Antek i tak dłużej na łyżwach nie wytrzymuje)
- nie ma muzyki w tle!!! Alleluja! :) można jeździć i normalnie rozmawiać, a nie przekrzykiwać "przeboje"
Przewagą Torwaru jest jego pełne zadaszenie i zamknięcie - jest ciepło i można jeździć bez kurtki. W Aninie jednak lodowisko też jest zadaszone a z 3 stron osłonięte. Nie ma więc wiatru i jest dość zacisznie. Przy takich temperaturach, jakie były tegorocznej zimy, też nie można tam było narzekać na zimno.
Kolejna sprawa to wielkość lodowiska. Torwar ma większą powierzchnię lodu. Jeśli jednak idziemy na łyżwy z dziećmi nie ma to tak dużego znaczenia.
Szczegóły tu: OSiR WAWER
Na tyłach kompleksu sportowego (w skład którego wchodzi też basen, squash i fitness) znajduje się fajny placyk zabaw, więc gdy znudzimy się łyżwami możemy się jeszcze "doszaleć" na drabinkach i huśtawkach :)
My polecamy!
PS. Na wiosnę i lato w tym samym miejscu organizują Skatepark, my chyba na tę zabawę jesteśmy jeszcze za młodzi, dlatego tylko linkuję: skatepark
Etykiety:
linia otwocka,
okolice Warszawy,
sport
niedziela, grudnia 29, 2013
Warszawa - Świąteczne Stare Miasto
Wystarczy, że się człowiek wyprowadzi z miasta, a wyprawa do stolicy zaczyna być prawdziwą atrakcją ;)
Nooo, może nie zawsze tak jest, ale teraz gdy ulice Starego i Nowego Miasta oraz Nowy Świat są tak pięknie oświetlone chyba faktycznie warto wybrać się tam z dziećmi po zmroku.
Na Rynku Starego Miasta jest nawet małe lodowisko, ale są na nim tłumy, więc raczej nie nastawiajcie się na miłe jeżdżenie...
Tymczasem my szykujemy się już do Orszaku Trzech Króli, który przejdzie ulicami Warszawy 6 stycznia.
Przybywajcie licznie i szukajcie nas wśród aniołów!
Nooo, może nie zawsze tak jest, ale teraz gdy ulice Starego i Nowego Miasta oraz Nowy Świat są tak pięknie oświetlone chyba faktycznie warto wybrać się tam z dziećmi po zmroku.
Na Rynku Starego Miasta jest nawet małe lodowisko, ale są na nim tłumy, więc raczej nie nastawiajcie się na miłe jeżdżenie...
Tymczasem my szykujemy się już do Orszaku Trzech Króli, który przejdzie ulicami Warszawy 6 stycznia.
Przybywajcie licznie i szukajcie nas wśród aniołów!
Etykiety:
Warszawa
poniedziałek, listopada 11, 2013
Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie
Wszystkie potrzebne informacje na temat Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie znajdziecie na stronie internetowej. Od siebie dodam tylko, że warto! warto wybrać się tam z dziećmi na patriotyczny spacer w okolicach 11 listopada.
Dzieci mogą zajrzeć do samolotów, helikopterów i czołgów; przymierzyć różne oryginalne nakrycia głowy i zachwycić się skalą autentycznych obiektów.
Warto zachęcić do takiej wyprawy Dziadka, by opowiedział, jak to było w wojsku i stał się bohaterem własnych wnuków ;)
Muzeum Wojska Polskiego
Al. Jerozolimskie 3
00-495 Warszawa
www.muzeumwp.pl
Dzieci mogą zajrzeć do samolotów, helikopterów i czołgów; przymierzyć różne oryginalne nakrycia głowy i zachwycić się skalą autentycznych obiektów.
Warto zachęcić do takiej wyprawy Dziadka, by opowiedział, jak to było w wojsku i stał się bohaterem własnych wnuków ;)
Muzeum Wojska Polskiego
Al. Jerozolimskie 3
00-495 Warszawa
www.muzeumwp.pl
Etykiety:
ciekawostki,
muzea,
Warszawa
sobota, września 21, 2013
Spacer jesienny wzdłuż rzeki Świder - trasa I
W sierpniu porzuciliśmy ursynowskie zakątki na rzecz Józefowa i okolic.
Spacer wzdłuż Świdra zauroczył nas w jesienne słoneczne popołudnie.
Jest to bardzo fajna trasa od strony przyrodniczej i krajobrazowej, odpowiednia dla przedszkolaków, obfita w miejsca ciekawe i potencjalnie "przygodowe" ;). Dla nas - mieszczuchów - to nie lada gratka ;)
Zaczęliśmy w okolicach mostu kolejowego, oto nasza trasa:
Po drodze:
- wspinaliśmy się na co się dało:
- obserwowaliśmy działalność bobrów:
- fotografowaliśmy kolonie grzybków:
- podziwialiśmy krajobrazy:
a więc dla każdego coś miłego :) teraz czekamy na śnieg by tę trasę pokonać zimową porą :)
Spacer wzdłuż Świdra zauroczył nas w jesienne słoneczne popołudnie.
Jest to bardzo fajna trasa od strony przyrodniczej i krajobrazowej, odpowiednia dla przedszkolaków, obfita w miejsca ciekawe i potencjalnie "przygodowe" ;). Dla nas - mieszczuchów - to nie lada gratka ;)
Zaczęliśmy w okolicach mostu kolejowego, oto nasza trasa:
Po drodze:
- wspinaliśmy się na co się dało:
- obserwowaliśmy działalność bobrów:
- fotografowaliśmy kolonie grzybków:
- podziwialiśmy krajobrazy:
a więc dla każdego coś miłego :) teraz czekamy na śnieg by tę trasę pokonać zimową porą :)
Etykiety:
las,
linia otwocka,
okolice Warszawy,
Świder
poniedziałek, lutego 11, 2013
Torwar - lodowisko w Warszawie
W ferie po raz pierwszy wybraliśmy się z dziećmi na łyżwy.
Trzylatek miał tylko wejść na chwilę - zobaczyć, a potem iść z Tatusiem na sanki, skoro śnieg łaskawie raczył spaść... ale pani bileterka nas namówiła i wypożyczyliśmy też łyżwy dla niego.
Wybraliśmy lodowisko Torwar. Najtaniej tam nie jest... no i ludzi zwykle dużo (chociaż w tygodniu w ferie było ok), ale mają wydzieloną część dla dzieci i przede wszystkim PINGWINY.
Pingwiny są wspaniałe. Sprawdziły się świetnie! Bardzo pomagają "załapać", o co w tym wszystkim chodzi. Są też dużą ulgą dla kręgosłupów rodziców...
Wypożyczyliśmy tylko jednego na pół godziny, ale naszym dzieciom to wystarczyło - ładnie się nim wymieniali, a na lodzie byliśmy ponad godzinę.
SEZON 2012/2013 (od 06.09.2012) , godziny otwarcia
Cennik i inne szczegóły na stronie www.torwar.pl .
Trzylatek miał tylko wejść na chwilę - zobaczyć, a potem iść z Tatusiem na sanki, skoro śnieg łaskawie raczył spaść... ale pani bileterka nas namówiła i wypożyczyliśmy też łyżwy dla niego.
Wybraliśmy lodowisko Torwar. Najtaniej tam nie jest... no i ludzi zwykle dużo (chociaż w tygodniu w ferie było ok), ale mają wydzieloną część dla dzieci i przede wszystkim PINGWINY.
Pingwiny są wspaniałe. Sprawdziły się świetnie! Bardzo pomagają "załapać", o co w tym wszystkim chodzi. Są też dużą ulgą dla kręgosłupów rodziców...
Wypożyczyliśmy tylko jednego na pół godziny, ale naszym dzieciom to wystarczyło - ładnie się nim wymieniali, a na lodzie byliśmy ponad godzinę.
Pięciolatka z lodu zejść nie chciała, łyżwy to jej nowa miłość. t
Pan trzylatek robił przerwy, ale też dzielnie się trzymał :)
Patrzcie jaki łyżwiarz:
SEZON 2012/2013 (od 06.09.2012) , godziny otwarcia
- CZWARTEK 20.00 – 21.30
- SOBOTA 11.00 – 12.30 oraz 18.30 – 20.00
- NIEDZIELA 11.00 – 12.30 oraz 18.30 – 20.00
Cennik i inne szczegóły na stronie www.torwar.pl .
niedziela, października 21, 2012
Planeta Energii
Wczoraj zupełnie spontanicznie znaleźliśmy się na Agrykoli w Miasteczku Energii. W trzech balonach dzieci mogą zapoznać się z zagadnieniami związanymi z energią.
W jednym balonie zorganizowane jest mini kino (ale naszych dzieci to nie zaciekawiło), w drugim są prowadzone doświadczenia i konkursy (dla przedszkolaków to jednak jeszcze za trudne, ale Ali udało się odpowiedzieć na pytanie o oszczędzanie prądu i wygrała bardzo fajne nagrody
Szczególnie podobał nam się rower, na którym pedałując wprawiało się w ruch samochodzik.
Więcej na temat Planety Energii przeczytacie tutaj: http://www.planetaenergii.pl/relacje.xml
-------------
Etykiety:
ciekawostki,
Warszawa
Farma dyń
Tydzień temu byliśmy na Farmie Dyń. Ależ było fajnie!
Na stronie internetowej http://farmadyn.pl/ sporo piszą o tym, że będą opowiadać o Halloween, więc miałam pewne obiekcje, bo my tego zwyczaju nie zamierzamy praktykować, a nawet nas on irytuje. Na szczęście jednak żadnego epatowania Halloweenem na farmie nie było (może mają tylko taką ofertę dla przedszkoli?)
nie było nawet ani jednej wyciętej w kształt głowy potwora dyni! juppi!
A co było?
po pierwsze dynie:
po drugie, rewelacyjny labirynt ze snopków słomy:
po trzecie, mini-zoo:
Wstęp na farmę dla klientów indywidualnych, jest bezpłatny. Płaci się tylko za dynie, które się kupi.
Jesteśmy fanami dyniowych potraw, więc wycieczka tym bardziej nam się podobała, że mogliśmy poprzebierać dyniowe stosy.
Do domu wróciliśmy z sześcioma dyniami, jedną dałam koleżance, a dwie kolejne zniknęły już w naszych brzuchach (zupa, ciasto x 2, curry z kurczaka z dynią).
Farma jest czynna we wszystkie dni tygodnia, (w soboty i niedziele też) od 9:00 do 17:00 do 30 października.
Adres: Warszawa, Powsin, ul.Przyczółkowa 2
Dojazd z Warszawy: Jadąc z Wilanowa w kierunku Konstancin ul. Przyczółkową w Powsinie mijamy po lewej ręce stację benzynową Shell i 400m za stacją jesteśmy po prawej stronie przy gł. drodze
Polecamy!
Na stronie internetowej http://farmadyn.pl/ sporo piszą o tym, że będą opowiadać o Halloween, więc miałam pewne obiekcje, bo my tego zwyczaju nie zamierzamy praktykować, a nawet nas on irytuje. Na szczęście jednak żadnego epatowania Halloweenem na farmie nie było (może mają tylko taką ofertę dla przedszkoli?)
nie było nawet ani jednej wyciętej w kształt głowy potwora dyni! juppi!
A co było?
po pierwsze dynie:
po drugie, rewelacyjny labirynt ze snopków słomy:
po trzecie, mini-zoo:
po czwarte, traktor, na który można było się wspiąć i bawić się w farmera:
Wstęp na farmę dla klientów indywidualnych, jest bezpłatny. Płaci się tylko za dynie, które się kupi.
Jesteśmy fanami dyniowych potraw, więc wycieczka tym bardziej nam się podobała, że mogliśmy poprzebierać dyniowe stosy.
Do domu wróciliśmy z sześcioma dyniami, jedną dałam koleżance, a dwie kolejne zniknęły już w naszych brzuchach (zupa, ciasto x 2, curry z kurczaka z dynią).
Farma jest czynna we wszystkie dni tygodnia, (w soboty i niedziele też) od 9:00 do 17:00 do 30 października.
Adres: Warszawa, Powsin, ul.Przyczółkowa 2
Dojazd z Warszawy: Jadąc z Wilanowa w kierunku Konstancin ul. Przyczółkową w Powsinie mijamy po lewej ręce stację benzynową Shell i 400m za stacją jesteśmy po prawej stronie przy gł. drodze
Polecamy!
Etykiety:
ciekawostki,
okolice Warszawy,
smacznie
poniedziałek, maja 21, 2012
Suwalszczyzna - agroturystyka MIODOBORZE
Na weekend majowy zamarzyła nam się Suwalszczyzna.
Szukaliśmy miejsca, gdzie będzie można spokojnie wypocząć, dobrze i zdrowo zjeść, pobyć wśród wiejskich zwierząt, pojeździć na rowerach, wypuścić na powietrze dzieci bez obaw, że wpakują się w jakieś tarapaty...
Miało być cicho i pięknie.
Wybraliśmy agroturystykę Miodoborze, w Motulach Starych, koło Filipowa, 20km na zachód od Suwałk.
I TAK!!!
To był strzał w dziesiątkę!
Pięknie położone gospodarstwo, zadbane, świetnie pomyślane i nadal rozwijające się. Warunki dla gości - wyśmienite. Ładne pokoje z nowymi meblami i kolorową pościelą, każdy pokój z własną, czystą łazienką. Doskonale wyposażona kuchnia i jadalnia.
Przepyszne jedzenie, wiele produktów z gospodarstwa, wędliny własnej roboty, dżemy, kompoty. Dania regionalne - kartacze, baba ziemniaczana...
Przemili gospodarze, otwarci, chętni do pomocy...
Nie mogę skończyć się zachwycać, bo na prawdę trudno znaleźć miejsce tego typu do którego w równym stopniu nie ma się do czego przyczepić ;)
W Miodoborzu można wynająć pokój (2-, 3- lub 4- osobowy) lub (8/10-osobowy) domek.
Teren rekreacyjny jest duży. Jest tu boisko do siatkówki, trampolina, piaskownica, drzewo do wspinaczki, huśtawki, i zjeżdżalnia dla maluchów. Jest możliwość strzelania z łuku. Można też po prostu siedzieć na kocu lub leżaku i czytać książki.
Gospodarz prowadzi też Muzeum dawnej wsi, w którego zbiorach znajdują się sprzęty codziennego użytku i maszyny rolnicze. Na terenie gospodarstwa znajduje się nawet sauna!
Dla dzieci wielką atrakcją jest szeroka gama zwierząt mieszkających w gospodarstwie: koty, psy,kozy, króliki, świnie, kucyk, a nawet sarna, a także kury, kaczki oraz okazałe indyki.
Miodoborze jest też dobrym miejscem wypadowym do bliższych i dalszych wycieczek krajoznawczych. My wybraliśmy się nad pobliskie j. Hańcza.
Polecamy z całego serca. Na pewno jeszcze tam wrócimy!
Szczegóły na stronie: www.suwalszczyzna.net
Szukaliśmy miejsca, gdzie będzie można spokojnie wypocząć, dobrze i zdrowo zjeść, pobyć wśród wiejskich zwierząt, pojeździć na rowerach, wypuścić na powietrze dzieci bez obaw, że wpakują się w jakieś tarapaty...
Miało być cicho i pięknie.
Wybraliśmy agroturystykę Miodoborze, w Motulach Starych, koło Filipowa, 20km na zachód od Suwałk.
I TAK!!!
To był strzał w dziesiątkę!
Pięknie położone gospodarstwo, zadbane, świetnie pomyślane i nadal rozwijające się. Warunki dla gości - wyśmienite. Ładne pokoje z nowymi meblami i kolorową pościelą, każdy pokój z własną, czystą łazienką. Doskonale wyposażona kuchnia i jadalnia.
Przepyszne jedzenie, wiele produktów z gospodarstwa, wędliny własnej roboty, dżemy, kompoty. Dania regionalne - kartacze, baba ziemniaczana...
Przemili gospodarze, otwarci, chętni do pomocy...
Nie mogę skończyć się zachwycać, bo na prawdę trudno znaleźć miejsce tego typu do którego w równym stopniu nie ma się do czego przyczepić ;)
Miodoborze
otoczenie Miodoborza
tak wyglądał nasz pokój i łazienka,
przez okno w dachu rozciągał się piękny widok na pola,
a za drugim oknem był zacieniony taras i drzewa
W Miodoborzu można wynająć pokój (2-, 3- lub 4- osobowy) lub (8/10-osobowy) domek.
Teren rekreacyjny jest duży. Jest tu boisko do siatkówki, trampolina, piaskownica, drzewo do wspinaczki, huśtawki, i zjeżdżalnia dla maluchów. Jest możliwość strzelania z łuku. Można też po prostu siedzieć na kocu lub leżaku i czytać książki.
Gospodarz prowadzi też Muzeum dawnej wsi, w którego zbiorach znajdują się sprzęty codziennego użytku i maszyny rolnicze. Na terenie gospodarstwa znajduje się nawet sauna!
Dla dzieci wielką atrakcją jest szeroka gama zwierząt mieszkających w gospodarstwie: koty, psy,kozy, króliki, świnie, kucyk, a nawet sarna, a także kury, kaczki oraz okazałe indyki.
Miodoborze jest też dobrym miejscem wypadowym do bliższych i dalszych wycieczek krajoznawczych. My wybraliśmy się nad pobliskie j. Hańcza.
Polecamy z całego serca. Na pewno jeszcze tam wrócimy!
Szczegóły na stronie: www.suwalszczyzna.net
Etykiety:
agroturystyka,
Suwalszczyzna,
zwierzęta
środa, kwietnia 18, 2012
ZOO, Warszawa
Tej wiosny naszło nas bardzo na zwierzaki... zaczęło się od strusi, a skończyło oczywiście w ZOO.
Atrakcją dla dzieci jest też całkiem porządny plac zabaw, z ciuchcią, huśtawkami, drabinkami i ruchomym kołem do utrzymywania równowagi (nasza Ala bawiła się na tym chyba z godzinę!).
Na naszych dzieciach największe wrażenie wywarły gibbony (póki co zamknięte w klatce, ale w lato będą znowu na wyspie), ale do gustu przypadły nam też sympatycznie lamy, które łaskawie dały się nawet nakarmić trawą. Piękne są - prawda? Aż się prosi by przyczepić im do głowy róg i przerobić na bajkowe jednorożce...
Mimo, że to marzec, kolejka do ZOO była całkiem spora. Na szczęście przesuwała się szybko i nie była dużą przeszkodą do pokonania (już większym problemem jest znalezienie w okolicy miejsca do parkowania - kto może niech korzysta z komunikacji miejskiej - serio!)
Wyprawa do ZOO z dziećmi jest chyba zawsze trafionym pomysłem. W pierwszych dniach wiosny nie wszystkie zwierzęta są już na swoich wybiegach, nie ma mini-zoo, ani wyspy gibbonów, ale mimo to jest co oglądać!
Po prostu chyba nie sposób obejrzeć wszystkich zwierząt za jednym razem, zwłaszcza jeśli idzie się tam z małymi dziećmi - tam jest ponad 3000 zwierząt!
W porównaniu z latami poprzednimi, w tym roku zauważyłam, że znacznie więcej jest na terenie ZOO punktów gastronomicznych - można zamówić frytki, kiełbaski, zapiekanki, kupić lody i gofry.
Atrakcją dla dzieci jest też całkiem porządny plac zabaw, z ciuchcią, huśtawkami, drabinkami i ruchomym kołem do utrzymywania równowagi (nasza Ala bawiła się na tym chyba z godzinę!).
Na naszych dzieciach największe wrażenie wywarły gibbony (póki co zamknięte w klatce, ale w lato będą znowu na wyspie), ale do gustu przypadły nam też sympatycznie lamy, które łaskawie dały się nawet nakarmić trawą. Piękne są - prawda? Aż się prosi by przyczepić im do głowy róg i przerobić na bajkowe jednorożce...
A tu kilka archiwalnych ujęć (rok 2007):
ZOO jest otwarte przez cały rok - obecnie od 9.00 do 18.00
Kasy zamykane są godzinę wcześniej !
Uwaga ! Wejście od strony Mostu Gdańskiego obecnie jest czynne tylko w soboty, niedziele i święta !
Ceny biletów (2012rok):
- normalny - 18 zł (niewykorzystany jest ważny przez 1 miesiąc od daty zakupu)
- ulgowy - 13 zł (niewykorzystany ważny przez 1 miesiąc od daty zakupu)
- rodzinny (grupa od 4 osób, w tym max. 2 osoby dorosłe) - 13 zł od osoby
- roczny (dla 2 osób) - 100 zł
Dojazd:
Szczegóły na stronie:
wtorek, kwietnia 17, 2012
Skansen w Kolbuszowej, Podkarpacie
Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej odwiedziliśmy ponad trzy lata temu i dziś odgrzebałam zdjęcia stamtąd z myślą, by tu to miejsce opisać i polecić.
Odkąd mam dzieci, skanseny darzę szczerą sympatią - to idealne miejsca do zwiedzania z dziećmi. Dużo przestrzeni, dużo chodzenia/biegania na świeżym powietrzu, bez samochodów i innych zagrożeń , wśród tajemniczych sprzętów, w krainie z przeszłości, w której zatrzymał się czas...
Skansen w Kolbuszowej jest na prawdę fajny! Ze wszystkich tego typu miejsc, jakie odwiedziliśmy do tej pory, tu podobało nam się najbardziej.
Przede wszystkim jest duży!
Po drugie utrzymany tak, jakby nadal ktoś tam mieszkał. Na parapetach okiennych stoją doniczki z kwiatami, na podwórzu spotkać można kury i kozy, w stajni - konia, a w stawie - kaczki. Zabudowania zaaranżowane są tak, że tworzą gospodarstwa. Budynki pięknie prezentują się na tle zieleni i wśród kwiatów. Spaceruje się tam tak jak po wyjątkowo urokliwej wsi...
Młodsze dzieci ucieszą się też widząc pana robiącego ludowe zabawki, a uczniom szkół podstawowych muzeum oferuje też szeroki wachlarz zajęć tematycznych.
Skansen czynny:
W sezonie turystycznym od 15 kwietnia do 15 października:
Poza sezonem turystycznym:
Odkąd mam dzieci, skanseny darzę szczerą sympatią - to idealne miejsca do zwiedzania z dziećmi. Dużo przestrzeni, dużo chodzenia/biegania na świeżym powietrzu, bez samochodów i innych zagrożeń , wśród tajemniczych sprzętów, w krainie z przeszłości, w której zatrzymał się czas...
Skansen w Kolbuszowej jest na prawdę fajny! Ze wszystkich tego typu miejsc, jakie odwiedziliśmy do tej pory, tu podobało nam się najbardziej.
Przede wszystkim jest duży!
Po drugie utrzymany tak, jakby nadal ktoś tam mieszkał. Na parapetach okiennych stoją doniczki z kwiatami, na podwórzu spotkać można kury i kozy, w stajni - konia, a w stawie - kaczki. Zabudowania zaaranżowane są tak, że tworzą gospodarstwa. Budynki pięknie prezentują się na tle zieleni i wśród kwiatów. Spaceruje się tam tak jak po wyjątkowo urokliwej wsi...
Młodsze dzieci ucieszą się też widząc pana robiącego ludowe zabawki, a uczniom szkół podstawowych muzeum oferuje też szeroki wachlarz zajęć tematycznych.
Dojazd:
Skansen czynny:
W sezonie turystycznym od 15 kwietnia do 15 października:
- w dni robocze 9:00 - 17:00
- w dni wolne od pracy i święta 10:00 - 19:00
Poza sezonem turystycznym:
- 9:00 - 15:00
Szczegóły na stronie: www.muzeum.kolbuszowa.pl
Etykiety:
Podkarpacie,
zabytki
poniedziałek, kwietnia 16, 2012
Turniej Rycerski na Zamku w Czesku
Hop, hop!
Uwaga - ogłoszenie!
V TURNIEJ RYCERSKI NA DWORZE KONRADA MAZOWIECKIEGO,
który w tym roku ma podtytuł "OBLĘŻENIE".
Impreza odbędzie się w dniach 28 - 29.04.2012r. na Zamku w Czersku.
po szczegóły kliknij
czuję, że warto się wybrać...
Fot. Paweł Tabor (więcej zdjęć)
Etykiety:
imprezy,
okolice Warszawy,
zabytki
Strusie w Piasecznie
Gdy tylko wyszły pierwsze wiosenne promienie słońca, ja - spragniona wycieczek - wyszukałam kolejną podwarszawską atrakcję: strusie. A konkretniej - strusie pod Piasecznem.
Muszę przyznać, że po przeczytaniu ich strony w Internecie, spodziewałam się dużej farmy i co najmniej 30 strusi. Wyobrażałam sobie, że będę siedzieć przy stoliku, zajadać strusią jajecznicę, a za płotem pomykać będą wielkie ptaki... :)
Cóż, okazało się, że te czasy już minęły. Zainteresowanie strusim mięsem spadło i teraz na farmie jest ich tylko 5 sztuk (dwa australijskie i 3 afrykańskie). Farma przekształciła się w zasadzie w takie mini-zoo. Mają tam daniele, kozy i króliki (wielkie króliki!), kury, perliczki (perliczki są prześmieszne), bażanty i pawia.
Właściciel wszystko nam dokładnie pokazał i opowiedział (wyroby ze strusiej skóry są piękne!). Dla nas było to ciekawe, dla naszych małych dzieci trochę mniej, ale nie szkodzi ;)
Okazało się też, że marzec to nie najlepsza pora na zwiedzanie hodowli strusi. Wybiegi są jeszcze błotniste co odbiera im uroku. Jaj nie ma - raz, że po zimie nie ma ich tak dużo, dwa, że wszystkie ewentualne jaja są już zamówione ze względu na zbliżającą się Wielkanoc.
Tak czy owak spędziliśmy miły czas. Dzieci pobawiły się na placu zabaw, popuszczaliśmy bańki mydlane, pokopaliśmy piłkę... Obiad (na prawdę pyszną pizzę!!!) zjedliśmy w Gospodzie w Zalesiu.
Hodowla Strusi Afrykańskich
ul. Jaremy 17
Piaseczno-Gołków k. Warszawy
tel.: 22 756 21 69 , 609 026 067
Pn.-Pt.: od godz. 15:00 do 18:00
So., Nd. i Święta: od godz. 12:00 do 18:00
Dojazd do strusi prosty. Poprowadzi Was mapka.
Muszę przyznać, że po przeczytaniu ich strony w Internecie, spodziewałam się dużej farmy i co najmniej 30 strusi. Wyobrażałam sobie, że będę siedzieć przy stoliku, zajadać strusią jajecznicę, a za płotem pomykać będą wielkie ptaki... :)
Cóż, okazało się, że te czasy już minęły. Zainteresowanie strusim mięsem spadło i teraz na farmie jest ich tylko 5 sztuk (dwa australijskie i 3 afrykańskie). Farma przekształciła się w zasadzie w takie mini-zoo. Mają tam daniele, kozy i króliki (wielkie króliki!), kury, perliczki (perliczki są prześmieszne), bażanty i pawia.
Właściciel wszystko nam dokładnie pokazał i opowiedział (wyroby ze strusiej skóry są piękne!). Dla nas było to ciekawe, dla naszych małych dzieci trochę mniej, ale nie szkodzi ;)
Okazało się też, że marzec to nie najlepsza pora na zwiedzanie hodowli strusi. Wybiegi są jeszcze błotniste co odbiera im uroku. Jaj nie ma - raz, że po zimie nie ma ich tak dużo, dwa, że wszystkie ewentualne jaja są już zamówione ze względu na zbliżającą się Wielkanoc.
Tak czy owak spędziliśmy miły czas. Dzieci pobawiły się na placu zabaw, popuszczaliśmy bańki mydlane, pokopaliśmy piłkę... Obiad (na prawdę pyszną pizzę!!!) zjedliśmy w Gospodzie w Zalesiu.
A i tak największe szczęście było z kota:
Może kiedyś wrócimy tu w czerwcu albo w lipcu.
Hodowla Strusi Afrykańskich
ul. Jaremy 17
Piaseczno-Gołków k. Warszawy
tel.: 22 756 21 69 , 609 026 067
Pn.-Pt.: od godz. 15:00 do 18:00
So., Nd. i Święta: od godz. 12:00 do 18:00
Dojazd do strusi prosty. Poprowadzi Was mapka.
Etykiety:
okolice Warszawy,
zwierzęta
piątek, marca 09, 2012
Pompon - kawiarnia dla Mam na Woli
Wczoraj zrobiłyśmy sobie z zaprzyjaźnioną sąsiadką prawdziwy Dzień Kobiet i wybrałyśmy się w miejsce nam nieznane ale intrygujące...
...do Pompona.
Pompon to kawiarnia dla Mam i Dzieci na Woli. Od nas to spory kawałek, ale tym bardziej właśnie wycieczka była fajna :)
Wśród kawiarni tego typu, których w Warszawie jest już całkiem sporo, z pewnością wyróżnia Pompona powierzchnia. Dwie duże sale do zabaw dla dzieci biegających + zagroda dla pełzaków, cała masa samochodzików jeździków, dwie zjeżdżalnie, liny do wspinania, drewniana kolejka, domki dla lalek... to wszystko sprawia, że mama naprawdę spokojnie może wypić kawę i pogadać z koleżanką o sprawach poważnych i poważnych inaczej, a mały człowiek będzie tam sobie eksplorował i tylko co jakiś czas przyjedzie pokazać swej mamie jaką ma nową furę ;)
Tak właśnie było!
Antosiowi podobała się również łazienka zaprojektowana specjalnie dla dzieci i bardzo wygodnie usytuowana blisko strefy zabaw. W takim przybytku można z powodzeniem ćwiczyć dobre nawyki związane z higieną :)
...do Pompona.
Pompon to kawiarnia dla Mam i Dzieci na Woli. Od nas to spory kawałek, ale tym bardziej właśnie wycieczka była fajna :)
Wśród kawiarni tego typu, których w Warszawie jest już całkiem sporo, z pewnością wyróżnia Pompona powierzchnia. Dwie duże sale do zabaw dla dzieci biegających + zagroda dla pełzaków, cała masa samochodzików jeździków, dwie zjeżdżalnie, liny do wspinania, drewniana kolejka, domki dla lalek... to wszystko sprawia, że mama naprawdę spokojnie może wypić kawę i pogadać z koleżanką o sprawach poważnych i poważnych inaczej, a mały człowiek będzie tam sobie eksplorował i tylko co jakiś czas przyjedzie pokazać swej mamie jaką ma nową furę ;)
Tak właśnie było!
W Pomponie zachwycają też oryginalne murale, zwierzaki-dzieciaki spoglądają ze ścian i intrygują.
Antosiowi podobała się również łazienka zaprojektowana specjalnie dla dzieci i bardzo wygodnie usytuowana blisko strefy zabaw. W takim przybytku można z powodzeniem ćwiczyć dobre nawyki związane z higieną :)
Jest tam też sala do prowadzenia warsztatów oraz SPA dla Mam.
W Pomponie można też zdrowo i smacznie zjeść i się napić.
Kawa - bardzo smaczna
Koktail mleczny - smaczny bardzo
Szarlotka z lodami - mniam mniam
Racuchy - przypalone trochę, ale może mieliśmy pecha (?)
Bardzo fajne jest też to, że tam są różne fajne gry, w które pograć można ze starszymi dziećmi (4+).
Jest też nie za duży (i dobrze) kącik z różnościami, które można kupić: bluzeczki, zabawki, dekoracje handmade itd.
Lubię takie miejsca :)
POMPON
Ul. Młynarska 13
01-205 Warszawa
e-mail: info@pomponart.pl
Tel (+48 22) 251 88 94
Poniedziałek – Piątek 9.00 – 20.00
Sobota i Niedziela 10.00 – 20.00
Etykiety:
kawiarnie dla Mam,
Warszawa
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Archiwum bloga
-
►
2013
(4)
- ► grudnia 2013 (1)
- ► listopada 2013 (1)
- ► września 2013 (1)
- ► lutego 2013 (1)
-
►
2012
(9)
- ► października 2012 (2)
- ► kwietnia 2012 (4)
- ► marca 2012 (1)
- ► stycznia 2012 (1)
-
►
2011
(13)
- ► września 2011 (1)
- ► sierpnia 2011 (1)
- ► lipca 2011 (4)
- ► marca 2011 (1)
- ► stycznia 2011 (2)
-
►
2010
(10)
- ► września 2010 (1)
- ► sierpnia 2010 (4)
- ► lipca 2010 (1)
- ► czerwca 2010 (1)
- ► marca 2010 (2)
- ► stycznia 2010 (1)
-
►
2009
(13)
- ► listopada 2009 (3)
- ► października 2009 (2)
- ► września 2009 (1)
- ► sierpnia 2009 (1)
- ► czerwca 2009 (2)


























