Pokazywanie postów oznaczonych etykietą woda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą woda. Pokaż wszystkie posty

czwartek, sierpnia 26, 2010

Poniatowa

Poniatowa to miejscowość w pobliżu Nałęczowa. Jest tam mały zalew z plażą i kąpieliskiem. Nie wiem czy wspominałabym tu o tym miejscu, gdyby nie fakt, że ta plaża jest niemal na podwórku pobliskiego bloku mieszkalnego. Niezwykłe to musi być uczucie, tak mieszkać w bloku i mieć na podwórku plażę. Codziennie po pracy móc wykąpać się... na podwórku...

Ogólnie, klimaty takie jak "kiedyś" - drabinki z rurek, obdrapane murki, zardzewiałe zjeżdżalnie do wody, najzwyczajniejszy w świecie, szary blok, ale jednak ta bliskość zabudowań czyni z tego wszystkiego miejsce niezwykłe.

Było upalnie i chcieliśmy na-kąpać się do woli (a nie na czas, jak na basenie), udało się, więc wspominam mile.

czwartek, lipca 29, 2010

Brusy Jaglie

Brusy Jaglie to wieś położona w południowej części Kaszub. Przewodniki zachęcają, by do niej zajrzeć ze względu na wybudowaną tam kilka lat temu chatę w stylu kaszubskim i mające powstać muzeum sztuki ludowej tego regionu.

Chata faktycznie niczego sobie, sympatyczna i według najlepszych wzorców, podobnie ogród - wypielęgnowany i zaprojektowany w najmniejszym szczególe, tak by spodobać się turyście.

Zdjęcie pochodzi ze strony www.spanie.pl

Więcej o budowie Chaty można przeczytać w tym artykule.

Kto by pomyślał, że prawdziwe cacko kryje się za płotem!

Pokierowani na sąsiednie gospodarstwo trafiliśmy do iście czarodziejskiego ogrodu miejscowego artysty Józefa Chełmowskiego - człowieka renesansu. Ule rzeźbione przez gospodarza z pni drzew stoją tam w kilku rzędach i zachwycają swą niecodzienną formą. Są tam postacie świętych, mityczne stwory, zwierzaki, anioły...


Całe gospodarstwo zdobią rzeźby, drewniane samoloty, ptaszki, kwiaty, malowidła, pomysłowe konstrukcje.

Mili gospodarze chętnie przyjmują gości, zapraszają do domu i ogrodu. Można zajrzeć do pracowni artysty, poczytać i popodziwiać ilustrowaną kronikę a nawet wpisać się do pamiątkowej księgi.

A tu słów kilka o Józefie Chełmowskim ze strony serwisu turystycznego poland24h.pl (jest tam też parę fajnych zdjęć):

W Brusach Jagliach koło Brus mieszka Józef Chełmowski, kaszubski artysta ludowy: rzeźbiarz, malarz, twórca projektów architektonicznych, filozof, wykonawca ludowych instrumentów muzycznych. Człowiek niezwykle kreatywny, pełen pasji, zainteresowany wydarzeniami na świecie, a także tajnikami wszechświata. Do dziś mieszka w swoim rodzinnym domu, w malowniczym obejściu, królestwie rzeźb, świętych figur-aniołów, Bożych Męk, purtków, ptaków – gdzie czas się zatrzymał. Domeną artysty są malowane ule figurowe, które podziwiać można w ogrodzie – prawdziwym skansenie pszczelarskim. Chełmowski jest także kolekcjonerem, gromadzi i rekonstruuje stare przedmioty, które tworzą małe domowe muzeum. Twórca ludowy poprzez swe dzieła nawiązuje do tradycji i historii, świata, kosmosu oraz współczesności i zagrożeń, jakie niesie ze sobą cywilizacja. Zachowuje w pracach naturalny styl, całkowicie pozbawiony naśladownictwa, toteż na całym świecie jego twórczość jest ceniona za oryginalność i ludowość.

Prace Chełmowskiego nagradzane są na licznych konkursach sztuki ludowej, znajdują się w kilku muzeach w kraju, są również chętnie nabywane przez turystów zagranicznych. Józef Chełmowski uhonorowany został Medalem Stolema przyznawanym przez Klub Studencki „Pomerania”, działającym przy Zrzeszeniu Kaszubsko Pomorskim w Gdańsku oraz Medalem Kolberga, przyznawanym przez Mazowieckie Stowarzyszenie Kultury w Polsce. W 2006 roku został odznaczony przez Ministra Kultury medalem Gloria Artis za wieloletnią pracę twórczą i zasługi dla kultury ludowej.

Warto, warto zajrzeć do Brus!

poniedziałek, czerwca 14, 2010

Kąpielisko w Kącku 2010

O Kącku pisałam już wcześniej .
Niektórzy może pamiętają (a jeśli nie, to mogą sobie przeczytać), że do pełni szczęścia brakowało mi tam ciszy a wśród zachwytów znalazło się jedno niemałe ALE w postaci męczącej, huczącej muzyki.
W miniony weekend dopadnięci przez falę upałów postanowiliśmy dać kąpielisku w Kącku jeszcze jedną szansę (na wszelki wypadek miałam w torebce stopery do uszu...)
i...
... z radością informuję, że muzyki nie było!!! Od strony lasu dochodziły nas odgłosy ptactwa i szum drzew.
Nawet sobie nie wyobrażacie, jak nas to ucieszyło!


Z Ursynowa jechaliśmy 1h15' -remont drogi W-wa-Mińsk Maz. (powrót już tylko 50') - ale było warto.
Spędziliśmy przemiłą sobotę. Piasek świeżutki, czyściutki i nie taki namoczony jak rok temu.
Woda wspaniale orzeźwiająca (i cieplusia).
Ala biegała po piasku, szalała na placu zabaw i w wodzie, a na koniec zaprzyjaźniła się z, rok od niej starszą, Hanią :)
Wzięliśmy namiocik Ali i to był dobry pomysł -> zapewnił nam po południu trochę cienia, z którego Antek od razu skorzystał układając się do drzemki.
Obiadek zjedzony - pierożki - niestety już nie takie dobre jak w zeszłym roku :( ale za to kiełbaska, karkówka z grilla - smaczne.

W każdym razie: polecamy serdecznie!

sobota, sierpnia 01, 2009

Kąpielisko w Kącku

Zdjęcia tym razem jakości fatalnej, bo robione telefonem...

W tym roku pogoda rozpieszcza tych, którzy lubią słonecznie spędzać czas. Dla tych, którzy w swoich brzuchach dźwigają małych pasażerów nie jest to już taka sielanka... W każdym razie jedno jest pewne: gdy jest tak słonecznie jednym i drugim najlepiej jest nad wodą.
Znalezienie czystego kąpieliska w okolicach Warszawy jest prawdziwym wyzwaniem, ale nam się udało :)

Kąpielisko Kąck w okolicach Otwocka:

woda:
  • akwen podzielony na 3 baseny do pływania (w tym brodzik dla dzieci) + jeden do łowienia ryb i jeden do pływania na sprzęcie wodnym
  • nie za głęboko (do 2,5m), więc woda ciepła
  • na dnie piasek, a nie jakiś ohydny muł...
plaża:
  • plaża ma formę piaszczystych grobli rozdzielających baseny
  • miejscami szersza, miejscami węższa (wtedy piasek jest wilgotny)
  • generalnie dość ciasno usłana plażowiczami
  • można plażować na skarpie pokrytej trawą, wtedy do wody jest dalej, ale za to większy luz...
dzieci:
  • plac zabaw
  • brodzik ze zjeżdżalniami
  • duuużo terenu do biegania
  • dużo towarzystwa, bo kąpielisko odwiedzają w większości rodziny z małymi dziećmi
  • w barze można podgrzać jedzenie dla małych dzieci, jest też gorąca woda dla tych którzy chcą sporządzić mleczną mieszankę
  • same plusy :)
jedzenie:
  • w barku można zakupić szaszłyki i karkówkę z grilla, frytki oraz surówkę lub pierogi z jagodami lub truskawkami - wszystko bardzo smaczne :) do tego napoje...
Jest jednak jedno ważne ALE...
Niestety głośna muzyka puszczana w barze i rozchodząca się po całym terenie bardzo psuła nastrój i humor. Nie dość, że nie można było poplażować w ciszy przy szumi lasu, to jeszcze trzeba było słuchać jazgotu discopolo i temu podobnych. Brrr...
Poza muzyką same plusy, ale jednak hałas z głośników to wielki minus i zastanowimy się dwa razy zanim odwiedzimy Kąck ponownie... z tym samym zastrzeżeniem polecamy to miejsce znajomym. Ech... a mogłoby być tak pięknie...
Tymczasem napisałam tę uwagę do Właściciela kąpieliska i mam nadzieję, że coś się w tej kwestii poprawi. Popływałabym sobie jeszcze ;)

Wszystkie potrzebne informacje - jak dojechać, ile co kosztuje i czy woda na prawdę jest czysta znajdują się na stronie kąpieliska.

Dopisek:
W 2010 też odwiedziliśmy Kąck i... było CICHO i przyjemnie :) hurra!
relacja TU

środa, czerwca 24, 2009

Dolina Charlotty

Nie jest to typowo weekendowa propozycja dla mieszkańców Warszawy, chyba że weźmiemy pod uwagę też "długie weekendy" lub mamy do dyspozycji cudowny wehikuł, który nas tam przeniesie.
Jednak Dolina Charlotty urzekła mnie tak, że nie mogę tu o niej nie wspomnieć.

Warto tam pojechać choćby po to, by pooglądać, bo teren zagospodarowany z rozmachem i w bardzo dobrym guście.

Wśród atrakcji: SPA, jazda konna, zjazdy na linie nad jeziorem, wędkowanie, w weekendy występy artystów w amfiteatrze.
W restauracji ceny warszawskie - uczciwa porcja lodów z owocami - 15zł, gorąca czekolada - 6zł.


Dla dzieci atrakcją będzie zwierzyniec (sarny, dziki, wielbłąd, osioł, krowy, konie) a dla starszaków linowy "małpi gaj" (taka ścieżka zdrowia, chodzenie po linie, równoważnie itp. bardzo fajnie zrobione).


Jeśli więc będziecie kiedyś na wybrzeżu, w okolicach Ustki lub Darłówka, koniecznie zajrzyjcie do tego "raju na ziemi". Szczegóły lokalizacyjne, cenowe i organizacyjne na www.dolinacharlotty.pl

Za portalem woj. pomorskiego Wrota Pomorza:

"Głównym motywem, który zainspirował budowę kompleksu agroturystycznego "Dolina Charlotty" jest miejsce, bardzo bogate historycznie, oparte na funkcjonującym przez 600 lat młynie. Stało się ono głównym celem sobotnio – niedzielnych wypadów Słupszczan. Argumentem przemawiającym za tym przedsięwzięciem były również wszechobecne naturalne źródła, strumyki i stawy, z możliwością budowy dużych zbiorników retencyjnych, które nadają niezwykły klimat temu miejscu. Teren jaki zajmuje dolina to około 60 ha, z czego część stanowią pola, łąki, lasy, cieki wodne, jeziora, itp.
Obiekt składa się z kilku elementów, m. in. znajduje się tam: oryginalny pensjonat "Żelazna Podkowa", leżące na środku jeziora przytulny hotel "Rybaczówka" i stylizowana oberża "Gościniec Charlotty", padoki i parkury dla koni oraz stajnia, łowisko nad rzeką Słupią i na sztucznym jeziorze oraz zwierzyniec, który szczególnie lubią dzieci. Obiekt zbudowano zgodnie z tradycyjną formą architektoniczną Pomorza, zwaną budownictwem szachulcowym (XIX w.), jego ryglowa konstrukcja kryje rustykalne wnętrze, ręcznie wykonane meble, firanki oraz kute elementy wystroju. W Dolinie Charlotty organizowane są liczne imprezy (koncerty, jarmarki, wystawy, rodzinne majówki) przyciągające mieszkańców gminy, gości z pobliskiego Słupska i turystów z dalszych stron."

wtorek, maja 05, 2009

Chojnowski Park Krajobrazowy

Na Chojnowski Park Krajobrazowy trafiliśmy szukając miejsca na wycieczkę w kierunku południowym od Warszawy. Okazało się, że to niezwykle przyjemne miejsce zarówno na spacery, wycieczki rowerowe oraz kajakowe spływy jak i stacjonarny pobyt o charakterze piknikowym (my tym razem, z upodobaniem uprawialiśmy ten ostatni).

Cały kompleks leśny zaczyna się już za Konstancinem i ciągnie aż do Pilawy od południa i rzeki Jeziorki od zachodu. Jego główną zaletą, oprócz pięknych widoków i przyrody, jest według mnie jego niepopularność. W przeciwieństwie do lasu Kabackiego, który w weekendy i dni wolne przeżywa istne oblężenie, w Parku Chojnowskim było cicho i spokojnie.

Byliśmy tam po raz pierwszy, dlatego najbardziej zainteresowały nas stawy i to w ich pobliżu umiejscowiliśmy się z naszym piknikiem.

Mieliśmy też przygodę rodem z Animal Planet: widzieliśmy jak zaskroniec pożera świeżo upolowaną żabę (!)


  • Jadąc z Warszawy kierujemy się ul.Puławską na południe mijamy Piaseczno i jedziemy prosto aż do Żabieńca.
  • W Żabieńcu tuż za tablicą z nazwą miejscowości skręcamy w prawo w ul.Główną (przy tej drodze jest sklep spożywczy, w którym możemy zaopatrzyć się w małe co nieco)
  • Dalej prosto, drogą wzdłuż lasu by skręcić w lewo tuż przed stawami. (Polecam tę drogę szczególnie kierowcom, bo jest całkiem przyzwoita: szeroka, bez kolein - nie trzęsie... Ok, polecam ją szczególnie tym, którzy wiozą kobietę w ciąży ;))
  • Tam jest już czas, by wysiąść z samochodu i wybrać się na spacer.

Bardzo ciekawy artykuł na temat Chojnowskiego Parku, autorstwa Daniela Sukniewicza można przeczytać na www.polishgeographic.pl.
Jest w nim mowa szlakach rowerowych i turystycznych oraz kajakowych spływach a także o tym, że w Parku Chojnowskim spotkać można nawet borsuka!