Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciekawostki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciekawostki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, listopada 11, 2013

Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie

Wszystkie potrzebne informacje na temat Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie znajdziecie na stronie internetowej. Od siebie dodam tylko, że warto! warto wybrać się tam z dziećmi na patriotyczny spacer w okolicach 11 listopada.

Dzieci mogą zajrzeć do samolotów, helikopterów i czołgów; przymierzyć różne oryginalne nakrycia głowy i zachwycić się skalą autentycznych obiektów.


Warto zachęcić do takiej wyprawy Dziadka, by opowiedział, jak to było w wojsku i stał się bohaterem własnych wnuków ;)

Muzeum Wojska Polskiego
Al. Jerozolimskie 3
00-495 Warszawa
www.muzeumwp.pl




niedziela, października 21, 2012

Planeta Energii

Wczoraj zupełnie spontanicznie znaleźliśmy się na Agrykoli w Miasteczku Energii. W trzech balonach dzieci mogą zapoznać się z zagadnieniami związanymi z energią. 

W jednym balonie zorganizowane jest mini kino (ale naszych dzieci to nie zaciekawiło), w drugim są prowadzone doświadczenia i konkursy (dla przedszkolaków to jednak jeszcze za trudne, ale Ali udało się odpowiedzieć na pytanie o oszczędzanie prądu i wygrała bardzo fajne nagrody ), najciekawszy dla małych dzieci jest balon trzeci.

Szczególnie podobał nam się rower, na którym pedałując wprawiało się w ruch samochodzik.


Więcej na temat Planety Energii przeczytacie tutaj: http://www.planetaenergii.pl/relacje.xml

-------------

A na koniec przemiły akcent w postaci dwóch zalotnych biedronek autorstwa NeSpoon. Zajrzyjcie na jej stronę: TU jest tam wiele zdjęć jej fascynujących prac.


Farma dyń

Tydzień temu byliśmy na Farmie Dyń. Ależ było fajnie!

Na stronie internetowej http://farmadyn.pl/ sporo piszą o tym, że będą opowiadać o Halloween, więc miałam pewne obiekcje, bo my tego zwyczaju nie zamierzamy praktykować, a nawet nas on irytuje. Na szczęście jednak żadnego epatowania Halloweenem na farmie nie było (może mają tylko taką ofertę dla przedszkoli?)
nie było nawet ani jednej wyciętej w kształt głowy potwora dyni! juppi!

A co było?

po pierwsze dynie:


po drugie, rewelacyjny labirynt ze snopków słomy:


po trzecie,  mini-zoo:


po czwarte, traktor, na który można było się wspiąć i bawić się w farmera:



Wstęp na farmę dla klientów indywidualnych, jest bezpłatny. Płaci się tylko za dynie, które się kupi.

Jesteśmy fanami dyniowych potraw, więc wycieczka tym bardziej nam się podobała, że mogliśmy poprzebierać dyniowe stosy.
Do domu wróciliśmy z sześcioma dyniami, jedną dałam koleżance, a dwie kolejne zniknęły już w naszych brzuchach (zupa, ciasto x 2, curry z kurczaka z dynią).


Farma jest czynna we wszystkie dni tygodnia, (w soboty i niedziele też) od 9:00 do 17:00 do 30 października.

Adres: Warszawa, Powsin, ul.Przyczółkowa 2

Dojazd z Warszawy: Jadąc z Wilanowa w kierunku Konstancin ul. Przyczółkową w Powsinie mijamy po lewej ręce stację benzynową Shell i 400m za stacją jesteśmy po prawej stronie przy gł. drodze

Polecamy!



niedziela, lipca 17, 2011

Wrocław - kraina krasnali

Przed końcem roku, nadrabiam zaległe wpisy (postanowiłam nadać im oryginalne daty, więc się nie dziwcie, że ten wpis ma datę lipcową)...

Wrocław to miasto przyjazne dzieciom. Byliśmy tam tylko przez chwilę, przejazdem, ale zauroczyło nas całkowicie.
Piękne starem miasto, rynek, fontanny, piękne detale małej architektury...
no i
krasnale...
choć małe nie sposób je przeoczyć, szczególnie jeśli ma się dzieci.

Nasze mini zwiedzanie zaplanowaliśmy jako wyprawę w poszukiwaniu krasnali. Mieliśmy ze sobą mapę z krasnalami i wytyczyliśmy sobie odpowiednią trasę by zobaczyć ich jak najwięcej. Ale było fajnie!


Pierwszy krasnal (filmowiec) czekał na nas przy ul. św.Antoniego, a to dlatego, że właśnie tam był główny cel naszej wrocławskiej wyprawy - wspaniały bar sałatkowo-kanapkowy FitApetit - zajrzyjcie tam jeśli będzie okazja i poznajcie właścicielkę (zbieżność nazwisk nieprzypadkowa ;) ). Pysznymi i zdrowymi kanapkami najedliśmy się po uszy, a koktajle - Niebo w gębie!


Na rynku czekała na nas też kolejna atrakcja (oprócz fontanny, do której dzieci oczywiście nie omieszkały wejść) - uliczny teatrzyk kukiełkowy! Antoś patrzył zafascynowany, ale największy miał ubaw wyciągając pieniążki z pozostawionego na chodniku kapelusza :D

Nie zdążyliśmy zobaczyć jeszcze tylu miejsc... wrócimy na pewno... wrócimy!

poniedziałek, maja 23, 2011

Fontanna na Ursynowie

W słoneczne i upalne dni małym wielbicielom wodnej zabawy polecam fontannę na warszawskim Ursynowie, na placu przed kościołem p.w.Wniebowstąpienia Pańskiego.
Fontanna po jesiennym liftingu nie jest już basenem, w którym przez całe lato kąpały się zarówno psy, jak i dzieci, w którym pływały przeróżne śmieci. Hurra!
Basenik został zabudowany, a w zakrywającej go płycie umieszczono 25 podświetlanych źródełek, z których tryskają słupki wody. Choć bez muzyki, wyraźnie widać, że fontanna tańczy.
W słoneczne dni plac rozbrzmiewa dziecięcym śmiechem. Dzieciaki mają frajdę.


Jeśli do stacji Metra macie niedaleko, warto zrobić dzieciom wycieczkę. Zabierzcie ręcznik i komplet ubranek na zmianę (albo dwa) oraz klapki.

Na mapce czerwonym krzyżykiem oznaczony jest kościół przed którym jest fontanna. 
Mniej więcej w połowie drogi między stacjami Metra Ursynów i Stokłosy.

Dodam jeszcze, że tuż obok otwarto w tym tygodniu sklepokawiarnię "Słowo Daję" dla rodziców i dzieci (przeniosła się z ul.Romera), gdzie usiąść można wygodnie, zajadać lody i popijać kawę. Są tam też inne ciekawe rzeczy, ale o tym kiedy indziej - poczekam aż się rozkręcą ;)

czwartek, stycznia 13, 2011

Ruchoma szopka w Kościele Kapucynów

Ruchoma szopka w Kościele Kapucynów p.w. Przemienienia Pańskiego przy ul. Miodowej w Warszawie to jak najbardziej miejsce należące do krainy mojego dzieciństwa. Co roku odwiedzałam je z moją babcią. A że historia lubi się powtarzać, tak w tym toku moja córeczka wybrała się tam ze swoimi dziadkami :)
 
Szopka powstała 1948 roku. Skonstruowali ją bracia Pius Jankowski i Konrad Wyczawski, napędzając ręcznie drewniane figurki. Centralne miejsce szopki zajmuje żłóbek. Przed Panem Jezusem, Maryją i św. Józefem przechodzą postaci z Pisma św., historii Kościoła i historii Polski. Co roku dostawiane są nowe figurki, w tym roku wzbogaciła się o figurę ks. Jerzego Popiełuszki oraz ogon samolotu Tu-154.

Wspaniała dekoracja, bogactwo ruchomych elementów i ciekawa oprawa dźwiękowa to znaki rozpoznawcze szopki znajdującej się w jadalni dla ubogich u oo. Kapucynów. "Jest super" - to zdanie powtarzane przez tłumy dzieci  jest najdoskonalszą recenzją pracy jaką wykonali pracownicy Teatru Lalki i Aktora w Łomży odnawiający instalację. [źródło]
 
 
Ruchoma szopka czynna jest codziennie do 2 lutego 2011 r. w godzinach 10-18. 


czwartek, stycznia 06, 2011

Orszak Trzech Króli - 2011

Podobnie jak rok temu, tak i w tym roku uczciliśmy Uroczystość Trzech Króli Orszakiem :)
Było kolorowo i zabawnie, no i (dodatkowo) imponująco! W tym roku Orszak maszerował nową trasą i dobrze, bo na poprzedniej byśmy się z pewnością nie pomieścili!


Ala miała na głowie nałęczkę i chustę i była bardzo zadowolona :) myślę, że pomogło jej to jeszcze bardziej wczuć się w klimat Orszaku, nam zresztą też np. tato i dziadek na zmianę robili za rumaka, którego dosiadała szanowna dama dworu ;)

więcej w tym temacie TU

czwartek, sierpnia 26, 2010

Poniatowa

Poniatowa to miejscowość w pobliżu Nałęczowa. Jest tam mały zalew z plażą i kąpieliskiem. Nie wiem czy wspominałabym tu o tym miejscu, gdyby nie fakt, że ta plaża jest niemal na podwórku pobliskiego bloku mieszkalnego. Niezwykłe to musi być uczucie, tak mieszkać w bloku i mieć na podwórku plażę. Codziennie po pracy móc wykąpać się... na podwórku...

Ogólnie, klimaty takie jak "kiedyś" - drabinki z rurek, obdrapane murki, zardzewiałe zjeżdżalnie do wody, najzwyczajniejszy w świecie, szary blok, ale jednak ta bliskość zabudowań czyni z tego wszystkiego miejsce niezwykłe.

Było upalnie i chcieliśmy na-kąpać się do woli (a nie na czas, jak na basenie), udało się, więc wspominam mile.

Nałęczów

Wypoczynek w Nałęczowie ma dość emerycki klimat, ale dla rodziców z dziećmi też się nadaje... W każdym razie przy odrobinie fantazji można spędzić tam czas nie tylko na kąpieli w błocie i popijaniu Nałęczowianki...

Nałęczów to miła uzdrowiskowa miejscowość w uzdrowiskowym stylu. Życie płynie tam powoli, można spacerować, oddychać, wypoczywać. Przepiękne wille dodają tym spacerom uroku. Mi najbardziej spodobała się ta zielona willa na zdjęciu poniżej. Mieszka w niej pan lekarz, już nie będę pisać jakiej specjalizacji...


Centrum życia stanowi Park Zdrojowy, w którym można zaczerpnąć ze zdroju uzdrowiskowych wód oraz z przepysznego zdroju wedlowskiej czekolady ;) W parku, jeśli jest się odpowiednio małym przycupnąć można na kaczce, a jeśli jest się większym to jest jeszcze rower wykuty przez "naszego" pana kowala.


W Parku skorzystaliśmy także z basenu i SPA - polecamy, woda cieplutka, więc dzieci zachwycone.

Lody w Cafeterii Impresja również godne polecenia :) Oczekując na deser można tam podziwiać małe i duże dzieła sztuki. Nie omieszkaliśmy przygarnąć sobie na pamiątkę jednego z nich - skrzydlatego konika Pegaza.

Wojciechów

Nasze tegoroczne wakacje to taki film drogi. W żadnym z pięciu miejsc nie spędziliśmy więcej niż pięć dni...
Wojciechów to miła miejscowość, trochę w cieniu Nałęczowa, choć sama w sobie też ma się czym pochwalić. Zatrzymaliśmy się w gospodarstwie agroturystycznym u pana kowala.

Wojciechów bowiem kowalstwem stoi. Muzeum kowalstwa, zjazdy kowali, kuźnia, w której można podziwiać wykonujących ten rzadki już zawód na żywo, to główne atrakcje tej niewielkiej miejscowości.
Inną atrakcją jest mały skansen Wojciechosko Zagroda, w którym oprócz zabytkowego gospodarstwa podziwiać można zakład stolarza i miejsce pracy kowala, a na warsztatach w pracowni ceramiki można coś pięknego stworzyć.

Zwierzątka i zabytkowe maszyny są atrakcją dla dzieci. Po skansenie oprowadzali nas synkowie gospodarzy, z zapałem pokazywali nam jak działają poszczególne maszyny i do czego służyły.

czwartek, lipca 29, 2010

Brusy Jaglie

Brusy Jaglie to wieś położona w południowej części Kaszub. Przewodniki zachęcają, by do niej zajrzeć ze względu na wybudowaną tam kilka lat temu chatę w stylu kaszubskim i mające powstać muzeum sztuki ludowej tego regionu.

Chata faktycznie niczego sobie, sympatyczna i według najlepszych wzorców, podobnie ogród - wypielęgnowany i zaprojektowany w najmniejszym szczególe, tak by spodobać się turyście.

Zdjęcie pochodzi ze strony www.spanie.pl

Więcej o budowie Chaty można przeczytać w tym artykule.

Kto by pomyślał, że prawdziwe cacko kryje się za płotem!

Pokierowani na sąsiednie gospodarstwo trafiliśmy do iście czarodziejskiego ogrodu miejscowego artysty Józefa Chełmowskiego - człowieka renesansu. Ule rzeźbione przez gospodarza z pni drzew stoją tam w kilku rzędach i zachwycają swą niecodzienną formą. Są tam postacie świętych, mityczne stwory, zwierzaki, anioły...


Całe gospodarstwo zdobią rzeźby, drewniane samoloty, ptaszki, kwiaty, malowidła, pomysłowe konstrukcje.

Mili gospodarze chętnie przyjmują gości, zapraszają do domu i ogrodu. Można zajrzeć do pracowni artysty, poczytać i popodziwiać ilustrowaną kronikę a nawet wpisać się do pamiątkowej księgi.

A tu słów kilka o Józefie Chełmowskim ze strony serwisu turystycznego poland24h.pl (jest tam też parę fajnych zdjęć):

W Brusach Jagliach koło Brus mieszka Józef Chełmowski, kaszubski artysta ludowy: rzeźbiarz, malarz, twórca projektów architektonicznych, filozof, wykonawca ludowych instrumentów muzycznych. Człowiek niezwykle kreatywny, pełen pasji, zainteresowany wydarzeniami na świecie, a także tajnikami wszechświata. Do dziś mieszka w swoim rodzinnym domu, w malowniczym obejściu, królestwie rzeźb, świętych figur-aniołów, Bożych Męk, purtków, ptaków – gdzie czas się zatrzymał. Domeną artysty są malowane ule figurowe, które podziwiać można w ogrodzie – prawdziwym skansenie pszczelarskim. Chełmowski jest także kolekcjonerem, gromadzi i rekonstruuje stare przedmioty, które tworzą małe domowe muzeum. Twórca ludowy poprzez swe dzieła nawiązuje do tradycji i historii, świata, kosmosu oraz współczesności i zagrożeń, jakie niesie ze sobą cywilizacja. Zachowuje w pracach naturalny styl, całkowicie pozbawiony naśladownictwa, toteż na całym świecie jego twórczość jest ceniona za oryginalność i ludowość.

Prace Chełmowskiego nagradzane są na licznych konkursach sztuki ludowej, znajdują się w kilku muzeach w kraju, są również chętnie nabywane przez turystów zagranicznych. Józef Chełmowski uhonorowany został Medalem Stolema przyznawanym przez Klub Studencki „Pomerania”, działającym przy Zrzeszeniu Kaszubsko Pomorskim w Gdańsku oraz Medalem Kolberga, przyznawanym przez Mazowieckie Stowarzyszenie Kultury w Polsce. W 2006 roku został odznaczony przez Ministra Kultury medalem Gloria Artis za wieloletnią pracę twórczą i zasługi dla kultury ludowej.

Warto, warto zajrzeć do Brus!

czwartek, marca 11, 2010

Spacerowo

Dziś w prawdzie nie weekend, a zwykły codzienny spacerek, ale nie będę przecież zakładać kolejnego bloga pod tytułem spacerowo ;)
Korzystając ze słońca, które delikatnie przypomina zimie, że tej pani już dziękujemy wybrałam się z dziećmi na przejażdżkę metrem na Imielin.
A co na Imielinie ciekawego dla dzieci?
A zwierzątka! :)
Przy kościele p.w. św. Tomasza Apostoła jest taki zakątek ze zwierzątkami. Można zobaczyć króliczki, owce, kozła i konika, kurki i gołębie w kapciach, nieuczesanego koguta i inne ozdobne ptactwo. Dla dzieci to frajda i miłe urozmaicenie.

Mi najbardziej podobały się gołębie. Konik ani owce niestety nie zechciały do nas podejść, króliki się na nas wypięły i po swojemu: spały... tylko kozioł uratował sytuację...


Dojechać można metrem - stacja Imielin, wyjście południowe, potem na prawo. Wynurzając się z czeluści widzimy już kościół z czerwonej cegły - należy kierować się ku niemu.

Dodatkowo, mapeczka:


Mapa Polski Targeo, Kościół Św. Tomasza Apostoła na Imielinie, Warszawa, Dereniowa 12
Powered by Targeo® | AutoMapa®

niedziela, stycznia 03, 2010

Orszak Trzech Króli

Poprzednią niedzielę (3 stycznia 2010), pomimo mrozu, spędziliśmy na Orszaku Trzech Króli, czyli warszawskich kolorowych jasełkach.

Już po raz drugi na ulice Warszawy wyszedł Orszak Trzech Króli – imponujący pochód rodziców, nauczycieli i uczniów szkoły Żagle prowadzonej przez Stowarzyszenie STERNIK. W tegorocznym Orszaku wzięło udział blisko dziesięć tysięcy mieszkańców Warszawy, którzy zebrali się na Placu Zamkowym w niedzielę 3 stycznia i pod przewodnictwem arcybiskupa Kazimierza Nycza przeszli ulicami Starego Miasta. [więcej]


Ilustracja jest kolażem zdjęć p. Pawła Kuli zaczerpniętych ze strony www.orszak.org

Naszej córeczce bardzo podobały się anioły rzucające srebrne confetti, wspominała też wielbłądy oraz to, że mama miała na głowie koronę, którą dostaliśmy od sympatycznego pana.

Nam też się podobało :) Było przesympatycznie, kolorowo i z polotem. Świetnie zorganizowane i przemyślane - nie za długo, nie za krótko. Radosna, rodzinna atmosfera, a nie dziki tłum, choć ludzi było na prawdę sporo.

Za rok też pójdziemy!
:)

A to nasz prywatny król:

Nasza prawie-trzylatka nareszcie ma nakrycie głowy stosowne do jej osobowości ;)

środa, czerwca 24, 2009

Dolina Charlotty

Nie jest to typowo weekendowa propozycja dla mieszkańców Warszawy, chyba że weźmiemy pod uwagę też "długie weekendy" lub mamy do dyspozycji cudowny wehikuł, który nas tam przeniesie.
Jednak Dolina Charlotty urzekła mnie tak, że nie mogę tu o niej nie wspomnieć.

Warto tam pojechać choćby po to, by pooglądać, bo teren zagospodarowany z rozmachem i w bardzo dobrym guście.

Wśród atrakcji: SPA, jazda konna, zjazdy na linie nad jeziorem, wędkowanie, w weekendy występy artystów w amfiteatrze.
W restauracji ceny warszawskie - uczciwa porcja lodów z owocami - 15zł, gorąca czekolada - 6zł.


Dla dzieci atrakcją będzie zwierzyniec (sarny, dziki, wielbłąd, osioł, krowy, konie) a dla starszaków linowy "małpi gaj" (taka ścieżka zdrowia, chodzenie po linie, równoważnie itp. bardzo fajnie zrobione).


Jeśli więc będziecie kiedyś na wybrzeżu, w okolicach Ustki lub Darłówka, koniecznie zajrzyjcie do tego "raju na ziemi". Szczegóły lokalizacyjne, cenowe i organizacyjne na www.dolinacharlotty.pl

Za portalem woj. pomorskiego Wrota Pomorza:

"Głównym motywem, który zainspirował budowę kompleksu agroturystycznego "Dolina Charlotty" jest miejsce, bardzo bogate historycznie, oparte na funkcjonującym przez 600 lat młynie. Stało się ono głównym celem sobotnio – niedzielnych wypadów Słupszczan. Argumentem przemawiającym za tym przedsięwzięciem były również wszechobecne naturalne źródła, strumyki i stawy, z możliwością budowy dużych zbiorników retencyjnych, które nadają niezwykły klimat temu miejscu. Teren jaki zajmuje dolina to około 60 ha, z czego część stanowią pola, łąki, lasy, cieki wodne, jeziora, itp.
Obiekt składa się z kilku elementów, m. in. znajduje się tam: oryginalny pensjonat "Żelazna Podkowa", leżące na środku jeziora przytulny hotel "Rybaczówka" i stylizowana oberża "Gościniec Charlotty", padoki i parkury dla koni oraz stajnia, łowisko nad rzeką Słupią i na sztucznym jeziorze oraz zwierzyniec, który szczególnie lubią dzieci. Obiekt zbudowano zgodnie z tradycyjną formą architektoniczną Pomorza, zwaną budownictwem szachulcowym (XIX w.), jego ryglowa konstrukcja kryje rustykalne wnętrze, ręcznie wykonane meble, firanki oraz kute elementy wystroju. W Dolinie Charlotty organizowane są liczne imprezy (koncerty, jarmarki, wystawy, rodzinne majówki) przyciągające mieszkańców gminy, gości z pobliskiego Słupska i turystów z dalszych stron."