Dzięki wizycie u koleżanki, która mieszka na Pstrągowej "odkryłam", że tam, po drugiej stronie torów też jest Świder! Niesamowite, prawda? ;)
W każdym razie, okolice tamte mnie zauroczyły, więc gdy tylko nadszedł weekend pobiegliśmy tam na spacer. Tamten odcinek rzeki jest zupełnie inny niż te wcześniej przez nas odwiedzane. Jest dużo ładniej, dużo bardziej malowniczo. Góry, pagóry... Ma się większe, bardziej realne poczucie bycia w lesie (bo faktycznie tam jest las), a nie tylko na obrzeżach miejscowości.
Jest też mniej śmieci. Mniej ludzi. Jest bardziej "rezerwatowo". Nie idzie się przy samej wodzie, tylko co jakiś czas są prostopadłe do głównej ścieżki dojścia do takich miniaturowych plaż.
Oto nasza trasa:
Spacer tym brzegiem polecam jednak szczególnie przed południem. My byliśmy po południu i z tęsknotą patrzyliśmy na osłoneczniony brzeg przeciwny...
Jako że rano trudno nam się wygrzebać, to z pewnością będzie on celem naszej kolejnej wycieczki.
Mykologicznie tym razem nieco słabiej, ale coś za coś. Za to dla dzieci mnóstwo wspaniałych pni do wspinania.
O tym, gdzie warto spędzić czas w Warszawie i okolicach. O miejscach przyjaznych dla dzieci i rodziców. O tym i o owym...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą okolice Warszawy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą okolice Warszawy. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, marca 31, 2014
sobota, marca 01, 2014
Spacer lutowy wzdłuż rzeki Świder - trasa II
Na spacer zimowy się nie załapaliśmy. Jak wiadomo prawdziwa zima była w tym roku tak krótka, że nie zdążyliśmy uświadczyć jej nad samym Świdrem...
Na lutowy spacer wybraliśmy inny odcinek ścieżki biegnącej wzdłuż rzeki.
Oto nasza trasa (począwszy od mostku pieszego ul.Turystycznej, po drugiej stronie rzeki niż HolidayInn):
Nie było już tak ciekawie, jak poprzednim razem, ale bawiliśmy się w chowanego, a potem dzieci z Tatą - w rycerzy. Ja zbierałam gałązki do wazonu i kilka z nich nawet wypuściło potem listki :)
Byłam też bardzo zadowolona, bo udało mi się upolować aparatem oryginalne okazy grzybków...
Na lutowy spacer wybraliśmy inny odcinek ścieżki biegnącej wzdłuż rzeki.
Oto nasza trasa (począwszy od mostku pieszego ul.Turystycznej, po drugiej stronie rzeki niż HolidayInn):
Nie było już tak ciekawie, jak poprzednim razem, ale bawiliśmy się w chowanego, a potem dzieci z Tatą - w rycerzy. Ja zbierałam gałązki do wazonu i kilka z nich nawet wypuściło potem listki :)
Byłam też bardzo zadowolona, bo udało mi się upolować aparatem oryginalne okazy grzybków...
Etykiety:
las,
linia otwocka,
okolice Warszawy,
Świder
Lodowisko w Aninie
Zaczynam nadrabianie zaległości.
Naszym tegorocznym odkryciem, jeśli chodzi o ferie jest lodowisko w Aninie.
Rok temu pierwsze łyżwiarskie kroki dzieci stawiały na Torwarze. W tym roku chciałam znaleźć coś bliższego naszemu nowemu miejscu zamieszkania.
Stanęło na OSiR Wawer w Aninie i to był naprawdę dobry pomysł!
Zalety:
Przewagą Torwaru jest jego pełne zadaszenie i zamknięcie - jest ciepło i można jeździć bez kurtki. W Aninie jednak lodowisko też jest zadaszone a z 3 stron osłonięte. Nie ma więc wiatru i jest dość zacisznie. Przy takich temperaturach, jakie były tegorocznej zimy, też nie można tam było narzekać na zimno.
Kolejna sprawa to wielkość lodowiska. Torwar ma większą powierzchnię lodu. Jeśli jednak idziemy na łyżwy z dziećmi nie ma to tak dużego znaczenia.
Szczegóły tu: OSiR WAWER
Na tyłach kompleksu sportowego (w skład którego wchodzi też basen, squash i fitness) znajduje się fajny placyk zabaw, więc gdy znudzimy się łyżwami możemy się jeszcze "doszaleć" na drabinkach i huśtawkach :)
My polecamy!
PS. Na wiosnę i lato w tym samym miejscu organizują Skatepark, my chyba na tę zabawę jesteśmy jeszcze za młodzi, dlatego tylko linkuję: skatepark
Naszym tegorocznym odkryciem, jeśli chodzi o ferie jest lodowisko w Aninie.
Rok temu pierwsze łyżwiarskie kroki dzieci stawiały na Torwarze. W tym roku chciałam znaleźć coś bliższego naszemu nowemu miejscu zamieszkania.
Stanęło na OSiR Wawer w Aninie i to był naprawdę dobry pomysł!
Zalety:
- cena, cena, i jeszcze raz cena! w ferie do godziny 15 dzieci miały wstęp darmowy, ale normalnie bilet też jest tańszy niż na Torwarze...
- zamiast szatni są szafki, można więc dowolną ilość razy do nich zaglądać, wyjmować prowiant itp.
- nie jest tłoczno, a tempo jazdy jest niższe niż na Torwarze, jest więc bezpieczniej dla młodszych dzieci
- pingwinki są mniej popularne, więc my praktycznie nie przejmowaliśmy się tym, że przekroczyliśmy już nasze pół godziny jazdy i jeździliśmy dopóki kolejne dziecko się o nie nie upomniało (czyli 45 minut bo Antek i tak dłużej na łyżwach nie wytrzymuje)
- nie ma muzyki w tle!!! Alleluja! :) można jeździć i normalnie rozmawiać, a nie przekrzykiwać "przeboje"
Przewagą Torwaru jest jego pełne zadaszenie i zamknięcie - jest ciepło i można jeździć bez kurtki. W Aninie jednak lodowisko też jest zadaszone a z 3 stron osłonięte. Nie ma więc wiatru i jest dość zacisznie. Przy takich temperaturach, jakie były tegorocznej zimy, też nie można tam było narzekać na zimno.
Kolejna sprawa to wielkość lodowiska. Torwar ma większą powierzchnię lodu. Jeśli jednak idziemy na łyżwy z dziećmi nie ma to tak dużego znaczenia.
Szczegóły tu: OSiR WAWER
Na tyłach kompleksu sportowego (w skład którego wchodzi też basen, squash i fitness) znajduje się fajny placyk zabaw, więc gdy znudzimy się łyżwami możemy się jeszcze "doszaleć" na drabinkach i huśtawkach :)
My polecamy!
PS. Na wiosnę i lato w tym samym miejscu organizują Skatepark, my chyba na tę zabawę jesteśmy jeszcze za młodzi, dlatego tylko linkuję: skatepark
Etykiety:
linia otwocka,
okolice Warszawy,
sport
sobota, września 21, 2013
Spacer jesienny wzdłuż rzeki Świder - trasa I
W sierpniu porzuciliśmy ursynowskie zakątki na rzecz Józefowa i okolic.
Spacer wzdłuż Świdra zauroczył nas w jesienne słoneczne popołudnie.
Jest to bardzo fajna trasa od strony przyrodniczej i krajobrazowej, odpowiednia dla przedszkolaków, obfita w miejsca ciekawe i potencjalnie "przygodowe" ;). Dla nas - mieszczuchów - to nie lada gratka ;)
Zaczęliśmy w okolicach mostu kolejowego, oto nasza trasa:
Po drodze:
- wspinaliśmy się na co się dało:
- obserwowaliśmy działalność bobrów:
- fotografowaliśmy kolonie grzybków:
- podziwialiśmy krajobrazy:
a więc dla każdego coś miłego :) teraz czekamy na śnieg by tę trasę pokonać zimową porą :)
Spacer wzdłuż Świdra zauroczył nas w jesienne słoneczne popołudnie.
Jest to bardzo fajna trasa od strony przyrodniczej i krajobrazowej, odpowiednia dla przedszkolaków, obfita w miejsca ciekawe i potencjalnie "przygodowe" ;). Dla nas - mieszczuchów - to nie lada gratka ;)
Zaczęliśmy w okolicach mostu kolejowego, oto nasza trasa:
Po drodze:
- wspinaliśmy się na co się dało:
- obserwowaliśmy działalność bobrów:
- fotografowaliśmy kolonie grzybków:
- podziwialiśmy krajobrazy:
a więc dla każdego coś miłego :) teraz czekamy na śnieg by tę trasę pokonać zimową porą :)
Etykiety:
las,
linia otwocka,
okolice Warszawy,
Świder
niedziela, października 21, 2012
Farma dyń
Tydzień temu byliśmy na Farmie Dyń. Ależ było fajnie!
Na stronie internetowej http://farmadyn.pl/ sporo piszą o tym, że będą opowiadać o Halloween, więc miałam pewne obiekcje, bo my tego zwyczaju nie zamierzamy praktykować, a nawet nas on irytuje. Na szczęście jednak żadnego epatowania Halloweenem na farmie nie było (może mają tylko taką ofertę dla przedszkoli?)
nie było nawet ani jednej wyciętej w kształt głowy potwora dyni! juppi!
A co było?
po pierwsze dynie:
po drugie, rewelacyjny labirynt ze snopków słomy:
po trzecie, mini-zoo:
Wstęp na farmę dla klientów indywidualnych, jest bezpłatny. Płaci się tylko za dynie, które się kupi.
Jesteśmy fanami dyniowych potraw, więc wycieczka tym bardziej nam się podobała, że mogliśmy poprzebierać dyniowe stosy.
Do domu wróciliśmy z sześcioma dyniami, jedną dałam koleżance, a dwie kolejne zniknęły już w naszych brzuchach (zupa, ciasto x 2, curry z kurczaka z dynią).
Farma jest czynna we wszystkie dni tygodnia, (w soboty i niedziele też) od 9:00 do 17:00 do 30 października.
Adres: Warszawa, Powsin, ul.Przyczółkowa 2
Dojazd z Warszawy: Jadąc z Wilanowa w kierunku Konstancin ul. Przyczółkową w Powsinie mijamy po lewej ręce stację benzynową Shell i 400m za stacją jesteśmy po prawej stronie przy gł. drodze
Polecamy!
Na stronie internetowej http://farmadyn.pl/ sporo piszą o tym, że będą opowiadać o Halloween, więc miałam pewne obiekcje, bo my tego zwyczaju nie zamierzamy praktykować, a nawet nas on irytuje. Na szczęście jednak żadnego epatowania Halloweenem na farmie nie było (może mają tylko taką ofertę dla przedszkoli?)
nie było nawet ani jednej wyciętej w kształt głowy potwora dyni! juppi!
A co było?
po pierwsze dynie:
po drugie, rewelacyjny labirynt ze snopków słomy:
po trzecie, mini-zoo:
po czwarte, traktor, na który można było się wspiąć i bawić się w farmera:
Wstęp na farmę dla klientów indywidualnych, jest bezpłatny. Płaci się tylko za dynie, które się kupi.
Jesteśmy fanami dyniowych potraw, więc wycieczka tym bardziej nam się podobała, że mogliśmy poprzebierać dyniowe stosy.
Do domu wróciliśmy z sześcioma dyniami, jedną dałam koleżance, a dwie kolejne zniknęły już w naszych brzuchach (zupa, ciasto x 2, curry z kurczaka z dynią).
Farma jest czynna we wszystkie dni tygodnia, (w soboty i niedziele też) od 9:00 do 17:00 do 30 października.
Adres: Warszawa, Powsin, ul.Przyczółkowa 2
Dojazd z Warszawy: Jadąc z Wilanowa w kierunku Konstancin ul. Przyczółkową w Powsinie mijamy po lewej ręce stację benzynową Shell i 400m za stacją jesteśmy po prawej stronie przy gł. drodze
Polecamy!
Etykiety:
ciekawostki,
okolice Warszawy,
smacznie
poniedziałek, kwietnia 16, 2012
Turniej Rycerski na Zamku w Czesku
Hop, hop!
Uwaga - ogłoszenie!
V TURNIEJ RYCERSKI NA DWORZE KONRADA MAZOWIECKIEGO,
który w tym roku ma podtytuł "OBLĘŻENIE".
Impreza odbędzie się w dniach 28 - 29.04.2012r. na Zamku w Czersku.
po szczegóły kliknij
czuję, że warto się wybrać...
Fot. Paweł Tabor (więcej zdjęć)
Etykiety:
imprezy,
okolice Warszawy,
zabytki
Strusie w Piasecznie
Gdy tylko wyszły pierwsze wiosenne promienie słońca, ja - spragniona wycieczek - wyszukałam kolejną podwarszawską atrakcję: strusie. A konkretniej - strusie pod Piasecznem.
Muszę przyznać, że po przeczytaniu ich strony w Internecie, spodziewałam się dużej farmy i co najmniej 30 strusi. Wyobrażałam sobie, że będę siedzieć przy stoliku, zajadać strusią jajecznicę, a za płotem pomykać będą wielkie ptaki... :)
Cóż, okazało się, że te czasy już minęły. Zainteresowanie strusim mięsem spadło i teraz na farmie jest ich tylko 5 sztuk (dwa australijskie i 3 afrykańskie). Farma przekształciła się w zasadzie w takie mini-zoo. Mają tam daniele, kozy i króliki (wielkie króliki!), kury, perliczki (perliczki są prześmieszne), bażanty i pawia.
Właściciel wszystko nam dokładnie pokazał i opowiedział (wyroby ze strusiej skóry są piękne!). Dla nas było to ciekawe, dla naszych małych dzieci trochę mniej, ale nie szkodzi ;)
Okazało się też, że marzec to nie najlepsza pora na zwiedzanie hodowli strusi. Wybiegi są jeszcze błotniste co odbiera im uroku. Jaj nie ma - raz, że po zimie nie ma ich tak dużo, dwa, że wszystkie ewentualne jaja są już zamówione ze względu na zbliżającą się Wielkanoc.
Tak czy owak spędziliśmy miły czas. Dzieci pobawiły się na placu zabaw, popuszczaliśmy bańki mydlane, pokopaliśmy piłkę... Obiad (na prawdę pyszną pizzę!!!) zjedliśmy w Gospodzie w Zalesiu.
Hodowla Strusi Afrykańskich
ul. Jaremy 17
Piaseczno-Gołków k. Warszawy
tel.: 22 756 21 69 , 609 026 067
Pn.-Pt.: od godz. 15:00 do 18:00
So., Nd. i Święta: od godz. 12:00 do 18:00
Dojazd do strusi prosty. Poprowadzi Was mapka.
Muszę przyznać, że po przeczytaniu ich strony w Internecie, spodziewałam się dużej farmy i co najmniej 30 strusi. Wyobrażałam sobie, że będę siedzieć przy stoliku, zajadać strusią jajecznicę, a za płotem pomykać będą wielkie ptaki... :)
Cóż, okazało się, że te czasy już minęły. Zainteresowanie strusim mięsem spadło i teraz na farmie jest ich tylko 5 sztuk (dwa australijskie i 3 afrykańskie). Farma przekształciła się w zasadzie w takie mini-zoo. Mają tam daniele, kozy i króliki (wielkie króliki!), kury, perliczki (perliczki są prześmieszne), bażanty i pawia.
Właściciel wszystko nam dokładnie pokazał i opowiedział (wyroby ze strusiej skóry są piękne!). Dla nas było to ciekawe, dla naszych małych dzieci trochę mniej, ale nie szkodzi ;)
Okazało się też, że marzec to nie najlepsza pora na zwiedzanie hodowli strusi. Wybiegi są jeszcze błotniste co odbiera im uroku. Jaj nie ma - raz, że po zimie nie ma ich tak dużo, dwa, że wszystkie ewentualne jaja są już zamówione ze względu na zbliżającą się Wielkanoc.
Tak czy owak spędziliśmy miły czas. Dzieci pobawiły się na placu zabaw, popuszczaliśmy bańki mydlane, pokopaliśmy piłkę... Obiad (na prawdę pyszną pizzę!!!) zjedliśmy w Gospodzie w Zalesiu.
A i tak największe szczęście było z kota:
Może kiedyś wrócimy tu w czerwcu albo w lipcu.
Hodowla Strusi Afrykańskich
ul. Jaremy 17
Piaseczno-Gołków k. Warszawy
tel.: 22 756 21 69 , 609 026 067
Pn.-Pt.: od godz. 15:00 do 18:00
So., Nd. i Święta: od godz. 12:00 do 18:00
Dojazd do strusi prosty. Poprowadzi Was mapka.
Etykiety:
okolice Warszawy,
zwierzęta
sobota, września 04, 2010
EkoKiermasz w Radości
Pogoda dziś taka piękna, że wybraliśmy się na EkoKiermasz w Radości:
Było na prawdę fajnie!
Zaopatrzyliśmy się w miód, smalec, jabłka i woskowe pachnące ozdoby na choinkę.
Ala pobawiła się na placu zabaw i pooglądała bajki wyświetlane przez KinoKawiarnię Falenica, a ja przypatrzyłam się pięknym drewnianym zabawkom oraz ręcznie robionym lalkom i ozdobom oraz dowiedziałam się tego i owego o ekologicznym pieluchowaniu (niestety jeszcze nie jestem na to gotowa...).
Dostaliśmy super nagrody: książkę "Opowiadania dla Przedszkolaka" z dedykacją autorki Renaty Piątkowskiej oraz komplet szablonów do rysowania z księżniczkami :)

Polecam księgarnię Zaczytanie z Otwocka, bo to też jest miejsce, w którym ciekawie można spędzić czas weekendowy (np. za tydzień mają spotkanie z ilustratorami - szczegóły).
Zaczytanie to jedyna w okolicy Otwocka i Józefowa księgarnia dla dzieci, w której znajdziesz dobre, mądre i pięknie wydane książki dla dzieci oraz poradniki wychowawcze dla rodziców.
tak piszą o sobie i tak właśnie jest :)
Było na prawdę fajnie!Zaopatrzyliśmy się w miód, smalec, jabłka i woskowe pachnące ozdoby na choinkę.
Ala pobawiła się na placu zabaw i pooglądała bajki wyświetlane przez KinoKawiarnię Falenica, a ja przypatrzyłam się pięknym drewnianym zabawkom oraz ręcznie robionym lalkom i ozdobom oraz dowiedziałam się tego i owego o ekologicznym pieluchowaniu (niestety jeszcze nie jestem na to gotowa...).
Takie woskowe zawieszki zakupiłam - sympatyczne są, a pachną... mmm... cud miód i orzeszki!
Ale i tak najfajniejsze było to, że Ala i ja wygrałyśmy w konkursie zorganizowanym przez księgarnię Zaczytanie (a tu strona na FB) i sklep internetowy BabyBart. Trzeba było odpowiedzieć na pięć pytań i każdy kupon wygrywał! Ala dostała maskę-koronę, naklejkę z Kaczką Katastrofą i zakładkę. A potem było jeszcze losowanie, w którym rozchodziło się o nagrodę główną, no i nasz los wygrał!!!Dostaliśmy super nagrody: książkę "Opowiadania dla Przedszkolaka" z dedykacją autorki Renaty Piątkowskiej oraz komplet szablonów do rysowania z księżniczkami :)

Polecam księgarnię Zaczytanie z Otwocka, bo to też jest miejsce, w którym ciekawie można spędzić czas weekendowy (np. za tydzień mają spotkanie z ilustratorami - szczegóły).
Zaczytanie to jedyna w okolicy Otwocka i Józefowa księgarnia dla dzieci, w której znajdziesz dobre, mądre i pięknie wydane książki dla dzieci oraz poradniki wychowawcze dla rodziców.
tak piszą o sobie i tak właśnie jest :)
Etykiety:
imprezy,
okolice Warszawy
poniedziałek, czerwca 14, 2010
Kąpielisko w Kącku 2010
O Kącku pisałam już wcześniej .
Niektórzy może pamiętają (a jeśli nie, to mogą sobie przeczytać), że do pełni szczęścia brakowało mi tam ciszy a wśród zachwytów znalazło się jedno niemałe ALE w postaci męczącej, huczącej muzyki.
W miniony weekend dopadnięci przez falę upałów postanowiliśmy dać kąpielisku w Kącku jeszcze jedną szansę (na wszelki wypadek miałam w torebce stopery do uszu...)
i...
... z radością informuję, że muzyki nie było!!! Od strony lasu dochodziły nas odgłosy ptactwa i szum drzew.
Nawet sobie nie wyobrażacie, jak nas to ucieszyło!

Z Ursynowa jechaliśmy 1h15' -remont drogi W-wa-Mińsk Maz. (powrót już tylko 50') - ale było warto.
Spędziliśmy przemiłą sobotę. Piasek świeżutki, czyściutki i nie taki namoczony jak rok temu.
Woda wspaniale orzeźwiająca (i cieplusia).
Ala biegała po piasku, szalała na placu zabaw i w wodzie, a na koniec zaprzyjaźniła się z, rok od niej starszą, Hanią :)
Wzięliśmy namiocik Ali i to był dobry pomysł -> zapewnił nam po południu trochę cienia, z którego Antek od razu skorzystał układając się do drzemki.
Obiadek zjedzony - pierożki - niestety już nie takie dobre jak w zeszłym roku :( ale za to kiełbaska, karkówka z grilla - smaczne.
W każdym razie: polecamy serdecznie!
Niektórzy może pamiętają (a jeśli nie, to mogą sobie przeczytać), że do pełni szczęścia brakowało mi tam ciszy a wśród zachwytów znalazło się jedno niemałe ALE w postaci męczącej, huczącej muzyki.
W miniony weekend dopadnięci przez falę upałów postanowiliśmy dać kąpielisku w Kącku jeszcze jedną szansę (na wszelki wypadek miałam w torebce stopery do uszu...)
i...
... z radością informuję, że muzyki nie było!!! Od strony lasu dochodziły nas odgłosy ptactwa i szum drzew.
Nawet sobie nie wyobrażacie, jak nas to ucieszyło!

Z Ursynowa jechaliśmy 1h15' -remont drogi W-wa-Mińsk Maz. (powrót już tylko 50') - ale było warto.
Spędziliśmy przemiłą sobotę. Piasek świeżutki, czyściutki i nie taki namoczony jak rok temu.
Woda wspaniale orzeźwiająca (i cieplusia).
Ala biegała po piasku, szalała na placu zabaw i w wodzie, a na koniec zaprzyjaźniła się z, rok od niej starszą, Hanią :)
Wzięliśmy namiocik Ali i to był dobry pomysł -> zapewnił nam po południu trochę cienia, z którego Antek od razu skorzystał układając się do drzemki.
Obiadek zjedzony - pierożki - niestety już nie takie dobre jak w zeszłym roku :( ale za to kiełbaska, karkówka z grilla - smaczne.
W każdym razie: polecamy serdecznie!
Etykiety:
okolice Warszawy,
woda
sobota, listopada 28, 2009
Zespół pałacowy w Jabłonnie
Skoro już mi się na wspomnienia zebrało, to zamieszczę jeszcze krótką notkę na temat Jabłonny koło Legionowa.
Zespół pałacowy w Jabłonnie to piękne miejsce na spacer. Byliśmy tam rok temu, w piękną złotą polską jesień (muszę jednak zaznaczyć, że pałac i park prezentują się imponująco o każdej porze roku! Dowodem są te zdjęcia).

Historia pałacu sięga wieku XV, kiedy to biskupi polscy wybudowali tam letnią rezydencję. Obecny kształt pałacu jest jednak dziełem architekta włoskiego Dominika Merliniego (autora m.in. Pałacu na wodzie w Łazienkach Królewskich w Warszawie), który zaprojektował go w 1774 roku na zlecenie brata króla Stanisława Augusta Poniatowskiego - Michała.
Na stronie www.palacjablonna.pl znaleźć można więcej informacji na temat historii obiektu oraz o tym, co dzieje się tam obecnie. Oferta jest bogata: konferencje, koncerty, galeria sztuki współczesnej, festiwale nauki...
"Zespół pałacowo-parkowy Jabłonnie to wymarzone miejsce dla miłośników historii i pięknej nadwiślańskiej przyrody. 47-hektarowy, angielski park krajobrazowy powstał w latach 70-tych i 80-tych XVIII wieku według projektu Szymona Bogumiła Zuga. (...) Pośród bujnej roślinności znajdują się liczne zabytkowe małe formy architektoniczne: łuk triumfalny poświęcony księciu Józefowi Poniatowskiemu, zegar słoneczny na dziedzińcu pałacu, na tyłach - fontanna, a także chińska altana, ruiny stajni i groty.
Alejami parku wiedzie ścieżka edukacyjna prezentująca 58 pomników przyrody i najciekawsze okazy ponad stuletniego drzewostanu. Wzdłuż Wisły na obrzeżach parku biegnie trasa rowerowa w kierunku Warszawy i Nowego Dworu Mazowieckiego."
źródło
Po udanym spacerze posilić się można w restauracji i wypić kawę z serduszkiem na zabytkowym tarasie pałacu.
Dla dzieci atrakcją może być zróżnicowana rzeźba terenu oraz tereny otwarte jakby stworzone do biegania i puszczania latawców. My byliśmy na jesień i naszą córeczkę urzekły góry złotych liści, w które można wskakiwać, by się w nich wytarzać oraz cała masa leżących na ziemi kasztanów i żołędzi ;)
Niedzielny spacer bez trudu połączyć można z Mszą św., bo tuż obok założenia parkowego stoi kościół p.w. Matki Boskiej Królowej Polski.
Zespół pałacowy w Jabłonnie to piękne miejsce na spacer. Byliśmy tam rok temu, w piękną złotą polską jesień (muszę jednak zaznaczyć, że pałac i park prezentują się imponująco o każdej porze roku! Dowodem są te zdjęcia).

Historia pałacu sięga wieku XV, kiedy to biskupi polscy wybudowali tam letnią rezydencję. Obecny kształt pałacu jest jednak dziełem architekta włoskiego Dominika Merliniego (autora m.in. Pałacu na wodzie w Łazienkach Królewskich w Warszawie), który zaprojektował go w 1774 roku na zlecenie brata króla Stanisława Augusta Poniatowskiego - Michała.
Na stronie www.palacjablonna.pl znaleźć można więcej informacji na temat historii obiektu oraz o tym, co dzieje się tam obecnie. Oferta jest bogata: konferencje, koncerty, galeria sztuki współczesnej, festiwale nauki...
"Zespół pałacowo-parkowy Jabłonnie to wymarzone miejsce dla miłośników historii i pięknej nadwiślańskiej przyrody. 47-hektarowy, angielski park krajobrazowy powstał w latach 70-tych i 80-tych XVIII wieku według projektu Szymona Bogumiła Zuga. (...) Pośród bujnej roślinności znajdują się liczne zabytkowe małe formy architektoniczne: łuk triumfalny poświęcony księciu Józefowi Poniatowskiemu, zegar słoneczny na dziedzińcu pałacu, na tyłach - fontanna, a także chińska altana, ruiny stajni i groty.
Alejami parku wiedzie ścieżka edukacyjna prezentująca 58 pomników przyrody i najciekawsze okazy ponad stuletniego drzewostanu. Wzdłuż Wisły na obrzeżach parku biegnie trasa rowerowa w kierunku Warszawy i Nowego Dworu Mazowieckiego."
źródło
Po udanym spacerze posilić się można w restauracji i wypić kawę z serduszkiem na zabytkowym tarasie pałacu.
Dla dzieci atrakcją może być zróżnicowana rzeźba terenu oraz tereny otwarte jakby stworzone do biegania i puszczania latawców. My byliśmy na jesień i naszą córeczkę urzekły góry złotych liści, w które można wskakiwać, by się w nich wytarzać oraz cała masa leżących na ziemi kasztanów i żołędzi ;)
Niedzielny spacer bez trudu połączyć można z Mszą św., bo tuż obok założenia parkowego stoi kościół p.w. Matki Boskiej Królowej Polski.
Etykiety:
okolice Warszawy,
zabytki
piątek, listopada 27, 2009
Zamek w Czersku
Zamarzył mi się plenerowy wpis na blogu. Tymczasem pogoda jaka jest, każdy widzi, a my tu z maluchami... Cóż... tym razem będzie więc wpis wspomnieniowy...
Rzecz miała miejsce ponad rok temu (ach, po dzieciach najlepiej widać upływający czas...) - jedna z naszych pierwszych wycieczek w okolice Warszawy. Zamek w Czersku bardzo nas do takich wycieczek zachęcił :)

Świetne to miejsce na piknik z dziećmi i dzieciatymi przyjaciółmi:
Zamek w Czersku, siedzibę książąt mazowieckich, wybudował pod koniec XIV w. na miejscu starszej osady książę Janusz I. Jest to jeden z najstarszych zamków na Mazowszu. Nieregularny plan dostosowany był do kształtu wzgórza. W grubych murach obronnych mieściły się: czworoboczna wieża bramna, dwie cylindryczne baszty i wzniesiona na dziedzińcu kaplica.
Po tym jak koryto Wisły odsunęło się od zamku o 2 km książęta mazowieccy przenieśli swoją siedzibę w dogodniejsze miejsce - do Warszawy, a zamek stracił na znaczeniu.
W XVI stuleciu zamkiem gospodarowała królowa Bona, która otrzymała go jako tzw. odprawę wdowią po śmierci Zygmunta Starego. Zleciła rozbudowę zamku, a na stokach wzgórz założyła sady, ogrody i winnice. Twierdziła podobno, że przez zachodnie okna swej czerskiej komnaty widzi ukochany Paryż.
W ruinę obrócili zamek Szwedzi podczas "potopu".
Do naszych czasów zamek przetrwał jako zabezpieczona ruina: pozostała wieża bramna i baszty oraz fragmenty murów. Na wieżę i jedną z baszt można wejść i podziwiać widok na okolicę. A w niektóre weekendy wakacyjne na obszernym dziedzińcu zamkowym organizowane są festyny i pokazy walk rycerskich.
więcej
Dojazd:
Najprostszy dojazd z Warszawy to trasa nr 724 biegnąca przez Konstancin-Jeziorna lub trasą 723 przez Piaseczno. Obie Drogi zbiegają się w Górze Kalwarii, skąd należy jechać szosą 723 ok. 1 km i przy stacji benzynowej znajdującej się po lewo skręcić w drogę asfaltową, również w lewo.

Mapki pochodzą ze strony www.czersk.org
Ciekawie poczytać o Czersku można także tu:
www.traper.waw.pl
i tu:
www.czersk.org
Rzecz miała miejsce ponad rok temu (ach, po dzieciach najlepiej widać upływający czas...) - jedna z naszych pierwszych wycieczek w okolice Warszawy. Zamek w Czersku bardzo nas do takich wycieczek zachęcił :)

Świetne to miejsce na piknik z dziećmi i dzieciatymi przyjaciółmi:
- spory trawiasty teren otoczony zamkowym murem
- mur wyraźnie określa granicę, jak bardzo dziecko może się od rodziców oddalić
- teren na tyle duży, że maluch nie ma ochoty oddalać się bardziej ;)
- są ławeczki, ale jest i cała masa trawy, na której rozłożyć można koc i się piknikować...
- bułeczki, wędlinę, pomidorka i serek zakupić można (w wydaniu przepysznym) w sklepiku przy chęcińskim placu głównym (czyli przy tym, przy którym zostawia się też samochód)
- wstęp na zamek kosztuje parę złotych, ale jak się już raz zapłaci to można "siedzieć" do oporu... siedzieć, zwiedzać, leżeć, puszczać bańki, ganiać się z dziećmi, zdobywać ceglane wieże...
Zamek w Czersku, siedzibę książąt mazowieckich, wybudował pod koniec XIV w. na miejscu starszej osady książę Janusz I. Jest to jeden z najstarszych zamków na Mazowszu. Nieregularny plan dostosowany był do kształtu wzgórza. W grubych murach obronnych mieściły się: czworoboczna wieża bramna, dwie cylindryczne baszty i wzniesiona na dziedzińcu kaplica.
Po tym jak koryto Wisły odsunęło się od zamku o 2 km książęta mazowieccy przenieśli swoją siedzibę w dogodniejsze miejsce - do Warszawy, a zamek stracił na znaczeniu.
W XVI stuleciu zamkiem gospodarowała królowa Bona, która otrzymała go jako tzw. odprawę wdowią po śmierci Zygmunta Starego. Zleciła rozbudowę zamku, a na stokach wzgórz założyła sady, ogrody i winnice. Twierdziła podobno, że przez zachodnie okna swej czerskiej komnaty widzi ukochany Paryż.
W ruinę obrócili zamek Szwedzi podczas "potopu".
Do naszych czasów zamek przetrwał jako zabezpieczona ruina: pozostała wieża bramna i baszty oraz fragmenty murów. Na wieżę i jedną z baszt można wejść i podziwiać widok na okolicę. A w niektóre weekendy wakacyjne na obszernym dziedzińcu zamkowym organizowane są festyny i pokazy walk rycerskich.
więcej
Dojazd:
Najprostszy dojazd z Warszawy to trasa nr 724 biegnąca przez Konstancin-Jeziorna lub trasą 723 przez Piaseczno. Obie Drogi zbiegają się w Górze Kalwarii, skąd należy jechać szosą 723 ok. 1 km i przy stacji benzynowej znajdującej się po lewo skręcić w drogę asfaltową, również w lewo.

Mapki pochodzą ze strony www.czersk.org
Ciekawie poczytać o Czersku można także tu:
www.traper.waw.pl
i tu:
www.czersk.org
Etykiety:
okolice Warszawy,
zabytki
sobota, sierpnia 01, 2009
Kąpielisko w Kącku
Zdjęcia tym razem jakości fatalnej, bo robione telefonem...
W tym roku pogoda rozpieszcza tych, którzy lubią słonecznie spędzać czas. Dla tych, którzy w swoich brzuchach dźwigają małych pasażerów nie jest to już taka sielanka... W każdym razie jedno jest pewne: gdy jest tak słonecznie jednym i drugim najlepiej jest nad wodą.
Znalezienie czystego kąpieliska w okolicach Warszawy jest prawdziwym wyzwaniem, ale nam się udało :)
Kąpielisko Kąck w okolicach Otwocka:
woda:
Niestety głośna muzyka puszczana w barze i rozchodząca się po całym terenie bardzo psuła nastrój i humor. Nie dość, że nie można było poplażować w ciszy przy szumi lasu, to jeszcze trzeba było słuchać jazgotu discopolo i temu podobnych. Brrr...
Poza muzyką same plusy, ale jednak hałas z głośników to wielki minus i zastanowimy się dwa razy zanim odwiedzimy Kąck ponownie... z tym samym zastrzeżeniem polecamy to miejsce znajomym. Ech... a mogłoby być tak pięknie...
Tymczasem napisałam tę uwagę do Właściciela kąpieliska i mam nadzieję, że coś się w tej kwestii poprawi. Popływałabym sobie jeszcze ;)
Wszystkie potrzebne informacje - jak dojechać, ile co kosztuje i czy woda na prawdę jest czysta znajdują się na stronie kąpieliska.
Dopisek:
W 2010 też odwiedziliśmy Kąck i... było CICHO i przyjemnie :) hurra!
relacja TU
W tym roku pogoda rozpieszcza tych, którzy lubią słonecznie spędzać czas. Dla tych, którzy w swoich brzuchach dźwigają małych pasażerów nie jest to już taka sielanka... W każdym razie jedno jest pewne: gdy jest tak słonecznie jednym i drugim najlepiej jest nad wodą.
Znalezienie czystego kąpieliska w okolicach Warszawy jest prawdziwym wyzwaniem, ale nam się udało :)
Kąpielisko Kąck w okolicach Otwocka:
woda:- akwen podzielony na 3 baseny do pływania (w tym brodzik dla dzieci) + jeden do łowienia ryb i jeden do pływania na sprzęcie wodnym
- nie za głęboko (do 2,5m), więc woda ciepła
- na dnie piasek, a nie jakiś ohydny muł...
- plaża ma formę piaszczystych grobli rozdzielających baseny
- miejscami szersza, miejscami węższa (wtedy piasek jest wilgotny)
- generalnie dość ciasno usłana plażowiczami
- można plażować na skarpie pokrytej trawą, wtedy do wody jest dalej, ale za to większy luz...
- plac zabaw
- brodzik ze zjeżdżalniami
- duuużo terenu do biegania
- dużo towarzystwa, bo kąpielisko odwiedzają w większości rodziny z małymi dziećmi
- w barze można podgrzać jedzenie dla małych dzieci, jest też gorąca woda dla tych którzy chcą sporządzić mleczną mieszankę
- same plusy :)
- w barku można zakupić szaszłyki i karkówkę z grilla, frytki oraz surówkę lub pierogi z jagodami lub truskawkami - wszystko bardzo smaczne :) do tego napoje...
Niestety głośna muzyka puszczana w barze i rozchodząca się po całym terenie bardzo psuła nastrój i humor. Nie dość, że nie można było poplażować w ciszy przy szumi lasu, to jeszcze trzeba było słuchać jazgotu discopolo i temu podobnych. Brrr...
Poza muzyką same plusy, ale jednak hałas z głośników to wielki minus i zastanowimy się dwa razy zanim odwiedzimy Kąck ponownie... z tym samym zastrzeżeniem polecamy to miejsce znajomym. Ech... a mogłoby być tak pięknie...
Tymczasem napisałam tę uwagę do Właściciela kąpieliska i mam nadzieję, że coś się w tej kwestii poprawi. Popływałabym sobie jeszcze ;)
Wszystkie potrzebne informacje - jak dojechać, ile co kosztuje i czy woda na prawdę jest czysta znajdują się na stronie kąpieliska.
Dopisek:
W 2010 też odwiedziliśmy Kąck i... było CICHO i przyjemnie :) hurra!
relacja TU
Etykiety:
okolice Warszawy,
woda
wtorek, maja 05, 2009
Chojnowski Park Krajobrazowy
Na Chojnowski Park Krajobrazowy trafiliśmy szukając miejsca na wycieczkę w kierunku południowym od Warszawy. Okazało się, że to niezwykle przyjemne miejsce zarówno na spacery, wycieczki rowerowe oraz kajakowe spływy jak i stacjonarny pobyt o charakterze piknikowym (my tym razem, z upodobaniem uprawialiśmy ten ostatni).
Cały kompleks leśny zaczyna się już za Konstancinem i ciągnie aż do Pilawy od południa i rzeki Jeziorki od zachodu. Jego główną zaletą, oprócz pięknych widoków i przyrody, jest według mnie jego niepopularność. W przeciwieństwie do lasu Kabackiego, który w weekendy i dni wolne przeżywa istne oblężenie, w Parku Chojnowskim było cicho i spokojnie.
Byliśmy tam po raz pierwszy, dlatego najbardziej zainteresowały nas stawy i to w ich pobliżu umiejscowiliśmy się z naszym piknikiem.
Mieliśmy też przygodę rodem z Animal Planet: widzieliśmy jak zaskroniec pożera świeżo upolowaną żabę (!)
Bardzo ciekawy artykuł na temat Chojnowskiego Parku, autorstwa Daniela Sukniewicza można przeczytać na www.polishgeographic.pl.
Jest w nim mowa szlakach rowerowych i turystycznych oraz kajakowych spływach a także o tym, że w Parku Chojnowskim spotkać można nawet borsuka!
Cały kompleks leśny zaczyna się już za Konstancinem i ciągnie aż do Pilawy od południa i rzeki Jeziorki od zachodu. Jego główną zaletą, oprócz pięknych widoków i przyrody, jest według mnie jego niepopularność. W przeciwieństwie do lasu Kabackiego, który w weekendy i dni wolne przeżywa istne oblężenie, w Parku Chojnowskim było cicho i spokojnie.Byliśmy tam po raz pierwszy, dlatego najbardziej zainteresowały nas stawy i to w ich pobliżu umiejscowiliśmy się z naszym piknikiem.
Mieliśmy też przygodę rodem z Animal Planet: widzieliśmy jak zaskroniec pożera świeżo upolowaną żabę (!)
- Jadąc z Warszawy kierujemy się ul.Puławską na południe mijamy Piaseczno i jedziemy prosto aż do Żabieńca.
- W Żabieńcu tuż za tablicą z nazwą miejscowości skręcamy w prawo w ul.Główną (przy tej drodze jest sklep spożywczy, w którym możemy zaopatrzyć się w małe co nieco)
- Dalej prosto, drogą wzdłuż lasu by skręcić w lewo tuż przed stawami. (Polecam tę drogę szczególnie kierowcom, bo jest całkiem przyzwoita: szeroka, bez kolein - nie trzęsie... Ok, polecam ją szczególnie tym, którzy wiozą kobietę w ciąży ;))
- Tam jest już czas, by wysiąść z samochodu i wybrać się na spacer.
Bardzo ciekawy artykuł na temat Chojnowskiego Parku, autorstwa Daniela Sukniewicza można przeczytać na www.polishgeographic.pl.
Jest w nim mowa szlakach rowerowych i turystycznych oraz kajakowych spływach a także o tym, że w Parku Chojnowskim spotkać można nawet borsuka!
Etykiety:
las,
okolice Warszawy,
woda
niedziela, maja 03, 2009
Palmiry
Tak, tak, wiem, co sobie myślicie: miały być wyprawy, a tu niedziela na balkonie... Żeby zadośćuczynić proponuję małą retrospekcję. Wycieczka do Palmir miała miejsce tydzień temu, kiedy bloga tego jeszcze nie było.
Więcej o historii tego miejsca można przeczytać na stronach Muzeum Walki i Męczeństwa w Palmirach.
Po odwiedzeniu Cmentarza zaparkowaliśmy samochód (jadąc drogą od cmentarza w kierunku Izabelina po drodze jest pole campingowe i parking) i na polance urządziliśmy sobie piknik. Z pewnością jeszcze tam wrócimy, bo las jest tam wyjątkowo piękny. Zresztą Puszczy Kampinowskiej chyba nikomu nie trzeba reklamować.
Palmiry znajdują się na północnym krańcu Puszczy Kampinowskiej, która z kolei leży na północ od Warszawy. Tłumy Warszawiaków odwiedzają częściej południowy skraj Puszczy, część północną pozostawiając w spokoju. Ten spokój to jedna z wielu zalet tych okolic, obok walorów poznawczych, przyrodniczych, patriotycznych i historycznych.
Jak dojechać?
Wyświetl większą mapę
trudniej dla niej pracować,
jeszcze trudniej umrzeć,
a najtrudniej cierpieć.
Palmiry to miejsce masowych mordów dokonywanych przez gestapo od grudnia 1939 do lipca 1941. W potajemnych egzekucjach rozstrzeliwano tu więźniów przywożonych z Pawiaka i innych więzień warszawskich. Na cmentarzu w Palmirach znajduje się ponad 2200 grobów.jeszcze trudniej umrzeć,
a najtrudniej cierpieć.
Więcej o historii tego miejsca można przeczytać na stronach Muzeum Walki i Męczeństwa w Palmirach.
Po odwiedzeniu Cmentarza zaparkowaliśmy samochód (jadąc drogą od cmentarza w kierunku Izabelina po drodze jest pole campingowe i parking) i na polance urządziliśmy sobie piknik. Z pewnością jeszcze tam wrócimy, bo las jest tam wyjątkowo piękny. Zresztą Puszczy Kampinowskiej chyba nikomu nie trzeba reklamować.
Palmiry znajdują się na północnym krańcu Puszczy Kampinowskiej, która z kolei leży na północ od Warszawy. Tłumy Warszawiaków odwiedzają częściej południowy skraj Puszczy, część północną pozostawiając w spokoju. Ten spokój to jedna z wielu zalet tych okolic, obok walorów poznawczych, przyrodniczych, patriotycznych i historycznych.
Jak dojechać?
Wyświetl większą mapę
- Wyjeżdżamy z Warszawy przez Łomianki w kierunku Nowego Dworu Mazowieckiego.
- Następnie skręcamy w lewo o w kierunku Palmir.
- Dojeżdżając do lasu skręcamy w prawo i jedziemy tak, jak prowadzi droga.
- Cmentarz - Mauzoleum będzie po prawej stronie.
Etykiety:
las,
okolice Warszawy
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Archiwum bloga
-
►
2013
(4)
- ► grudnia 2013 (1)
- ► listopada 2013 (1)
- ► września 2013 (1)
- ► lutego 2013 (1)
-
►
2012
(9)
- ► października 2012 (2)
- ► kwietnia 2012 (4)
- ► marca 2012 (1)
- ► stycznia 2012 (1)
-
►
2011
(13)
- ► września 2011 (1)
- ► sierpnia 2011 (1)
- ► lipca 2011 (4)
- ► marca 2011 (1)
- ► stycznia 2011 (2)
-
►
2010
(10)
- ► września 2010 (1)
- ► sierpnia 2010 (4)
- ► lipca 2010 (1)
- ► czerwca 2010 (1)
- ► marca 2010 (2)
- ► stycznia 2010 (1)
-
►
2009
(13)
- ► listopada 2009 (3)
- ► października 2009 (2)
- ► września 2009 (1)
- ► sierpnia 2009 (1)
- ► czerwca 2009 (2)












