poniedziałek, lutego 11, 2013

Torwar - lodowisko w Warszawie

W ferie po raz pierwszy wybraliśmy się z dziećmi na łyżwy.
Trzylatek miał tylko wejść na chwilę - zobaczyć, a potem iść z Tatusiem na sanki, skoro śnieg łaskawie raczył spaść... ale pani bileterka nas namówiła i wypożyczyliśmy też łyżwy dla niego.

Wybraliśmy lodowisko Torwar. Najtaniej tam nie jest... no i ludzi zwykle dużo (chociaż w tygodniu w ferie było ok), ale mają wydzieloną część dla dzieci i przede wszystkim PINGWINY.
Pingwiny są wspaniałe. Sprawdziły się świetnie! Bardzo pomagają "załapać", o co w tym wszystkim chodzi. Są też dużą ulgą dla kręgosłupów rodziców...
Wypożyczyliśmy tylko jednego na pół godziny, ale naszym dzieciom to wystarczyło - ładnie się nim wymieniali, a na lodzie byliśmy ponad godzinę.


Pięciolatka z lodu zejść nie chciała, łyżwy to jej nowa miłość. t
Pan trzylatek robił przerwy, ale też dzielnie się trzymał :) 
Patrzcie jaki łyżwiarz:



SEZON 2012/2013 (od 06.09.2012) , godziny otwarcia
  • CZWARTEK 20.00 – 21.30 
  • SOBOTA    11.00 – 12.30    oraz    18.30 – 20.00 
  • NIEDZIELA 11.00 – 12.30   oraz    18.30 – 20.00 
* Na ślizgawkach porannych zostaje wydzielona część lodowiska dla małych dzieci i osób uczących się jeździć na łyżwach.

Cennik i inne szczegóły na stronie www.torwar.pl .

niedziela, października 21, 2012

Planeta Energii

Wczoraj zupełnie spontanicznie znaleźliśmy się na Agrykoli w Miasteczku Energii. W trzech balonach dzieci mogą zapoznać się z zagadnieniami związanymi z energią. 

W jednym balonie zorganizowane jest mini kino (ale naszych dzieci to nie zaciekawiło), w drugim są prowadzone doświadczenia i konkursy (dla przedszkolaków to jednak jeszcze za trudne, ale Ali udało się odpowiedzieć na pytanie o oszczędzanie prądu i wygrała bardzo fajne nagrody ), najciekawszy dla małych dzieci jest balon trzeci.

Szczególnie podobał nam się rower, na którym pedałując wprawiało się w ruch samochodzik.


Więcej na temat Planety Energii przeczytacie tutaj: http://www.planetaenergii.pl/relacje.xml

-------------

A na koniec przemiły akcent w postaci dwóch zalotnych biedronek autorstwa NeSpoon. Zajrzyjcie na jej stronę: TU jest tam wiele zdjęć jej fascynujących prac.


Farma dyń

Tydzień temu byliśmy na Farmie Dyń. Ależ było fajnie!

Na stronie internetowej http://farmadyn.pl/ sporo piszą o tym, że będą opowiadać o Halloween, więc miałam pewne obiekcje, bo my tego zwyczaju nie zamierzamy praktykować, a nawet nas on irytuje. Na szczęście jednak żadnego epatowania Halloweenem na farmie nie było (może mają tylko taką ofertę dla przedszkoli?)
nie było nawet ani jednej wyciętej w kształt głowy potwora dyni! juppi!

A co było?

po pierwsze dynie:


po drugie, rewelacyjny labirynt ze snopków słomy:


po trzecie,  mini-zoo:


po czwarte, traktor, na który można było się wspiąć i bawić się w farmera:



Wstęp na farmę dla klientów indywidualnych, jest bezpłatny. Płaci się tylko za dynie, które się kupi.

Jesteśmy fanami dyniowych potraw, więc wycieczka tym bardziej nam się podobała, że mogliśmy poprzebierać dyniowe stosy.
Do domu wróciliśmy z sześcioma dyniami, jedną dałam koleżance, a dwie kolejne zniknęły już w naszych brzuchach (zupa, ciasto x 2, curry z kurczaka z dynią).


Farma jest czynna we wszystkie dni tygodnia, (w soboty i niedziele też) od 9:00 do 17:00 do 30 października.

Adres: Warszawa, Powsin, ul.Przyczółkowa 2

Dojazd z Warszawy: Jadąc z Wilanowa w kierunku Konstancin ul. Przyczółkową w Powsinie mijamy po lewej ręce stację benzynową Shell i 400m za stacją jesteśmy po prawej stronie przy gł. drodze

Polecamy!



poniedziałek, maja 21, 2012

Suwalszczyzna - agroturystyka MIODOBORZE

Na weekend majowy zamarzyła nam się Suwalszczyzna.
Szukaliśmy miejsca, gdzie będzie można spokojnie wypocząć, dobrze i zdrowo zjeść, pobyć wśród wiejskich zwierząt, pojeździć na rowerach, wypuścić na powietrze dzieci bez obaw, że wpakują się w jakieś tarapaty...
Miało być cicho i pięknie.

Wybraliśmy agroturystykę Miodoborze, w Motulach Starych, koło Filipowa, 20km na zachód od Suwałk.
I TAK!!!
To był strzał w dziesiątkę!

Pięknie położone gospodarstwo, zadbane, świetnie pomyślane i nadal rozwijające się. Warunki dla gości - wyśmienite. Ładne pokoje z nowymi meblami i kolorową pościelą, każdy pokój z własną, czystą łazienką. Doskonale wyposażona kuchnia i jadalnia.
Przepyszne jedzenie, wiele produktów z gospodarstwa, wędliny własnej roboty, dżemy, kompoty. Dania regionalne - kartacze, baba ziemniaczana...
Przemili gospodarze, otwarci, chętni do pomocy...
Nie mogę skończyć się zachwycać, bo na prawdę trudno znaleźć miejsce tego typu do którego w równym stopniu nie ma się do czego przyczepić ;)

Miodoborze

 otoczenie Miodoborza

tak wyglądał nasz pokój i łazienka, 
przez okno w dachu rozciągał się piękny widok na pola, 
a za drugim oknem był zacieniony taras i drzewa

W Miodoborzu można wynająć pokój (2-, 3- lub 4- osobowy) lub (8/10-osobowy) domek.
Teren rekreacyjny jest duży. Jest tu boisko do siatkówki, trampolina, piaskownica, drzewo do wspinaczki, huśtawki, i zjeżdżalnia dla maluchów. Jest możliwość strzelania z łuku. Można też po prostu siedzieć na kocu lub leżaku i czytać książki.
Gospodarz prowadzi też Muzeum dawnej wsi, w którego zbiorach znajdują się sprzęty codziennego użytku i maszyny rolnicze. Na terenie gospodarstwa znajduje się nawet sauna!



Dla dzieci wielką atrakcją jest szeroka gama zwierząt mieszkających w gospodarstwie: koty, psy,kozy, króliki, świnie, kucyk, a nawet sarna, a także kury, kaczki oraz okazałe indyki.


Miodoborze jest też dobrym miejscem wypadowym do bliższych i dalszych wycieczek krajoznawczych. My wybraliśmy się nad pobliskie j. Hańcza.




Polecamy z całego serca. Na pewno jeszcze tam wrócimy!

Szczegóły na stronie: www.suwalszczyzna.net

środa, kwietnia 18, 2012

ZOO, Warszawa

Tej wiosny naszło nas bardzo na zwierzaki... zaczęło się od strusi, a skończyło oczywiście w ZOO.
Mimo, że to marzec, kolejka do ZOO była całkiem spora. Na szczęście przesuwała się szybko i nie była dużą przeszkodą do pokonania (już większym problemem jest znalezienie w okolicy miejsca do parkowania - kto może niech korzysta z komunikacji miejskiej - serio!)

Wyprawa do ZOO  z dziećmi jest chyba zawsze trafionym pomysłem. W pierwszych dniach wiosny nie wszystkie zwierzęta są już na swoich wybiegach, nie ma mini-zoo, ani wyspy gibbonów, ale mimo to jest co oglądać! 
Po prostu chyba nie sposób obejrzeć wszystkich zwierząt za jednym razem, zwłaszcza jeśli idzie się tam z małymi dziećmi - tam jest ponad 3000 zwierząt!

W porównaniu z latami poprzednimi, w tym roku zauważyłam, że znacznie więcej jest na terenie ZOO punktów gastronomicznych - można zamówić frytki, kiełbaski, zapiekanki, kupić lody i gofry. 


Atrakcją dla dzieci jest też całkiem porządny plac zabaw, z ciuchcią, huśtawkami, drabinkami i ruchomym kołem do utrzymywania równowagi (nasza Ala bawiła się na tym chyba z godzinę!).


Na naszych dzieciach największe wrażenie wywarły gibbony (póki co zamknięte w klatce, ale w lato będą znowu na wyspie), ale do gustu przypadły nam też sympatycznie lamy, które łaskawie dały się nawet nakarmić trawą. Piękne są - prawda? Aż się prosi by przyczepić im do głowy róg i przerobić na bajkowe jednorożce...


A tu kilka archiwalnych ujęć (rok 2007):


ZOO jest otwarte przez cały rok - obecnie od 9.00 do 18.00 

Kasy zamykane są godzinę wcześniej !
Uwaga ! Wejście od strony Mostu Gdańskiego obecnie jest czynne tylko w soboty, niedziele i święta !

Ceny biletów (2012rok):
  • normalny - 18 zł  (niewykorzystany jest ważny przez 1 miesiąc od daty zakupu)
  • ulgowy - 13 zł   (niewykorzystany ważny przez  1 miesiąc od daty zakupu)
  • rodzinny (grupa od 4 osób, w tym max. 2 osoby dorosłe) - 13 zł od osoby
  • roczny (dla 2 osób) - 100 zł
Dojazd:


Szczegóły na stronie: